Konsul napisał(a):Za co radny ma dostawać dietę?
Kwestia nie jest za co, ale ile ma dostawać. Nie popadajmy w przesadę, w końcu radni pracują w Radzie.
Fundamentalna jest sprawa diety. Jak wycenić pracę radnego? No i jak ustrzec się przed mnożeniem posiedzeń? Zwolennicy i przeciwnicy mogą mieć podobna ilość i jakośc argumentów.
A może tak: skoro pracujący radny ma uprawienia do dnia wolnego z dniu posiedzenia i tych posiedzeń jest np. 7 (sesja, komisje itp.) i dieta jest także zadoścuczynieniem za potrącenia, to niech mu w zakładzie nie potrącają, a w radzie nie dają diety.
BLAaa napisał(a):Z mojej analizy wynika, że w poprzedniej kadencji wydatki mocno nakręcane były przez "nadmierną" aktywność szefów komisji. Wystarczy ich chwycić za twarz i będzie lepiej.
A to, że radni (także tej kadencji) pozapisywali się do kilku komisji każdy? Za każde posiedzenie coś wpada do kieszeni. A może powinni dostawać tylko za udział w jednej komisji? A reszta za friko? 21 radnych, 7 komisji, a w każdej po max. 3 radnych. A nie jak w komisji gospodarczo-budżetowej - 9. To przecież prawie pół Rady!