Przyjaciele? Jacy przyjaciele?
Nie miałem i nie mam. Nie potrzebuję. Za to znajomych... hmmm... Stanowczo zbyt wielu.
Może coś trafić, jak się co trzeciej na ulicy spotkanej osobie mówi "cześć" lub "dzień dobry".
Nie trzeba spotykać sie codziennie, nie trzeba o tym krzyczeć, nie trzeba... nic nie trzeba... Przyjaciele sa balsamem dla duszy, lekarstwem na lęk... SĄ. Nie oceniaja, nie obrazaja sie.. SĄ. Jeżeli nie potrafią pomóc... wysłuchają... po prostu.
"Wykreślić ze świata przyjaźń... To jakby zagasić słońce na niebie, gdyż niczym lepszym ani piękniejszym nie obdarzyli nas bogowie."(Cyceron)
PS
Przemyslałam te liste w telefonie ... i skróciłam- znacznie
Wcale, że nie każdy ma przyjaciół. Ja staram się ludzi wokół siebie dobierać starannie, dlatego tak mało ich jest. Ale cóż... Człowiek uczy się na błędach.
Ja u ludzi, którymi się otaczam cenię sobie przede wszystkim szczerość...
Szkoda, że tylko o jedną cechę chodzi, bo kilka ich jest.
Ostatnio edytowano czwartek, 1 sty 1970, 01:00 przez Mafi, łącznie edytowano 1 raz