przez dankul » czwartek, 17 sie 2006, 09:47
Może się czepiam i koloryzuje używając kolokwialnych wyrażeń, ale mieszkając na osiedlu „Ogrody” jestem załamany postawą właścicieli, co niektórych piesków. Wychodząc na spacerek najczęściej w okolice sklepu „Rogalik”, bo tam jest troszkę więcej terenu i nie ważne, że to nieliczne zielone miejsce na tym osiedlu dla dzieciaków kopiących piłkę, wypuszczają swoje czworonożne pociechy. Pieski najczęściej wspominanych w/w ras plus Rotweilery bez kagańca i smyczy. Zastanawiam się ile może wyrządzić krzywdy taki pupil osobie postronnej zanim właściciel zdąży zareagować.
Trzy miesiące temu wracając z przystanku 4 na wschodniej właśnie w okolicach boiska i parkingu przy ulicy Żółkiewskiego pewien dwudziesto paro letni jegomość wyprowadzał „zdalnie” swojego pieska marki Rotweiler paląc przy tym namiętnie papierosa nie mógł przecież trzymać jakiekolwiek smyczy. Przestraszona kobieta w podeszłym wieku zwróciła mu uwagę że należy trzymać takie żyjątka na smyczy bądź co najmniej w kagańcu gdyż mogą kogoś pogryźć, na co młodzian swym wyszukanym i wyjaśniającym sytuacje dostanie wyrażeniem odpowiedział kobiecie mogącej być jego matka „Ty stara ku…. odpier... się, nie masz czego się czepiać”
Samowolka totalna, perwersja i chamstwo, brak respektowania, jakichkolwiek przepisów, włąściciele bez myślnie puszczają swojego pieska na własną rękę, precyzyjniej własne cztery łapy. Duże oczy zaczynamy robić jak się faktycznie coś niedobrego wydarzy a wtedy często bywa już sytuacja daleko nie przyjemna.
Sądzę, że nie każdy jest w stanie odpowiedzialnie zajmować się swoim pupilem, sam chciałbym mieć jakiegoś pieska np. Jack russell, ale na razie nie mam ku temu warunków, a tym bardziej czasu. Nie znam się też za bardzo na pieskach, ale czy wielkość pieska nie powinna być jakoś powiązana z kubaturą mieszkania i przestrzenią do biegania oraz czasu, jaki spędza zwierzak na dworze?? Czy trzymanie tak dużych piesków w małych pomieszczeniach nie jest troszkę patologiczne – to tak jak trzymanie bojownika syjamskiego (taka kolorowa rybka) w szklance??
P.S. to niestety obraz większości właścicieli miejskich czworonogów, jednak są i osoby które z entuzjazmem i pasją oraz co najważniejsze głową podchodzą do swoich pupili, nie chcę tej mniejszości krzywdzić, natomiast warto właśnie od takich ludzi czerpać przykład jak należy zajmować się żywym stworzeniem.