slub....

Tutaj można pisać o wszystkim i o niczym. Jeżeli to, co chcesz napisać nie pasuje do żadnej innej kategorii, właśnie tu powinno się znaleźć.

Postprzez Tisaja » poniedziałek, 14 sty 2008, 17:20

cushu napisał(a):
Tisaja napisał(a):Jeżeli oboje mogą wziąć ślub kościelny(żadne nie miało takowego) a jedno nie chce.. to sie przekonuja na wzajem. Strona, która nie chce moze ustapic, ponieważ kocha. Tak? Nic mu nie bedzie a druga połówka będzie szczęśliwa... może szopka ale szczęście drugiego w miłości ponad wszystko.


Sorry, ale w takim przypadku, dla mnie przynajmniej, ta druga połówka nie grzeszy inteligencją. Załóżmy, że jedno przekona drugie.. i jaki pożytek z tej przysięgi, skoro drugie w nią nie wierzy i robi to tylko żeby pierwsze było szczęśliwsze? To po prostu show za grubą kasę, wyżerka dla rodziny i rynek zbytu dla przemysłu monopolowego. Obie strony powinny mieć do tego jakiś szacunek...



Nie, nie, nie.... nie chodzi o to, czy jest inteligentny...
Zobacz.
Ja wierze , Ty nie.
W moim mniemaniu, osoby wierzącej związek musi być pobłogosławiony, a Ty zgadzając sie na to dajesz mi poczucie, że jestem w porządku wobec "prawa kościelnego".
To wszystko.
Tak niewiele dla Ciebie a tak wiele dla mnie...
Avatar użytkownika
Tisaja
Gwiazdor
 
Posty: 1686
Dołączył(a): wtorek, 31 maja 2005, 16:51
Lokalizacja: Wyszłam z morza
Gadu-Gadu: 6759706

Postprzez cushu » poniedziałek, 14 sty 2008, 23:34

Tis: Ale dla mnie to dużo, bo wiem, że robie ciebie w wała i twoją rodzinę i wszystkich którzy przyszli i myślą że to jest ważne. Jedyne na co wtedy mogę mieć nadzieję, to że oni też mnie robią w wała, udają że ich to interesi, ale myślą na kazaniu o tym czy ptak nie narobi im na świeżo umyty samochód i że ta Patrycja, takie dziecko jeszcze niedawno całkiem już wyrosło i wyładniało.. i chyba już z 19 lat mieć będzie.. no i jak se dzisiaj tego spirytu popiją to kto wie, kto wie..

Root: jasne że pomylić się można.. ale w ślubie kościelnym takiego pojęcia nie ma. I to jest piękne, a zarazem przerażające. Jak w mafii z tradycjami. Nie pamiętam jakie są teraz statystyki, ale większość młodych małżeństw kończy się po 3 latach, tylu rozwodników którzy nie ukończyli 25 roku życia ten kraj chyba jeszcze nie widział.. A to wszystko właśnie dlatego, że ludzie zakładają, że jak im nie wyjdzie to się rozwiodą i po problemie. Nie mam zamiaru nikomu prawić morałów, bo nikt z nas nie wie co będzie w przyszłości i jakie wtedy będzie miał na ten temat zdanie. Ale nie da się ukryć, że ludzie podejmują pewne decyzje bez poczucia konsekwencji.
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez Deja Vu » wtorek, 15 sty 2008, 09:17

j0shu4 napisał(a):formalizacja zwiazku jest potrzebna
a o dzieciach tez pomyslicie ?
"mamo a dlaczego ja sie nazywam inaczej niz tato"
lub lezy dziecko w szpitalu przychodzi ojciec a lekarz pyta a kim pan jest
itd itd itp itp
10 lat zajelo pewnej pani namawianie mnie na koscielny , udalo sie bylo swietnie
wzialbym jeszcze raz

:lol: ale rzeźbisz. :lol:
Dziecko zawsze dostaje nazwisko po ojcu - takie jest prawo.
Jeżeli matka oświadczy, że ojciec jest nieznany wtedy dziecko dostaje nazwisko matki.
Żona również nie musi mieć nazwiska męża, a mąż - żony :wink:
Problem o którym wspominasz może być, ąle odwrotnie. Przychodzi matka do szpitala a lekarz pyta się - kim pani jest? :lol:
Avatar użytkownika
Deja Vu
Weteran
 
Posty: 515
Dołączył(a): piątek, 16 mar 2007, 08:32
Gadu-Gadu: 0
Skype: omar_kg

Postprzez r00t » wtorek, 15 sty 2008, 09:28

cushu napisał(a):Root: jasne że pomylić się można.. ale w ślubie kościelnym takiego pojęcia nie ma. I to jest piękne, a zarazem przerażające. Jak w mafii z tradycjami. Nie pamiętam jakie są teraz statystyki, ale większość młodych małżeństw kończy się po 3 latach, tylu rozwodników którzy nie ukończyli 25 roku życia ten kraj chyba jeszcze nie widział.. A to wszystko właśnie dlatego, że ludzie zakładają, że jak im nie wyjdzie to się rozwiodą i po problemie. Nie mam zamiaru nikomu prawić morałów, bo nikt z nas nie wie co będzie w przyszłości i jakie wtedy będzie miał na ten temat zdanie. Ale nie da się ukryć, że ludzie podejmują pewne decyzje bez poczucia konsekwencji.


...ja myślę, że problem leży gdzie indziej. za szybko młodzi decydują się na tak poważne ruchy w swoim życiu. A jeżeli się decydują to argumentacja bywa bardzo naciągana lub absurdalna: np. presja społeczna - w dużych miastach już tego nie widać, ale na prowincjach naszego kraju jest zupełnie inaczej... rodzina, otoczenie - wszyscy wiercą dziurę w brzuchu mówiąc - "co z małżeństwem - masz już 23 lata!" itp, itd... no moim zdaniem w tym wieku nie jest się jeszcze wystarczająco dojrzałym na tak poważne kroki... kolejnym argumentem jest "nie jest mi za dobrze ale ideałów nie ma i raczej nie znajdę nikogo lepszego" - to też proszenie się o kłopoty... Mówisz, że ludzie zakładają, że jak coś to się uwolnię... - nie masz racji, myślą raczej - "jakoś to będzie", ale gdy zaczyna się prawdziwe życie i coś nie gra to żadne kościelne przysięgi nie pomogą, i jeżeli ktoś jest na tyle odważny, żeby odejść - to odejdzie nie zważając na to gdzie składał przysięgę... (i to jest zdecydowanie lepsze wyjście, niż oszukiwanie siebie lub partnera)
Avatar użytkownika
r00t
Administrator
 
Posty: 1115
Dołączył(a): czwartek, 29 maja 2003, 08:44
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez j0shu4 » wtorek, 15 sty 2008, 10:05

Deja Vu napisał(a):
j0shu4 napisał(a):formalizacja zwiazku jest potrzebna
a o dzieciach tez pomyslicie ?
"mamo a dlaczego ja sie nazywam inaczej niz tato"
lub lezy dziecko w szpitalu przychodzi ojciec a lekarz pyta a kim pan jest
itd itd itp itp
10 lat zajelo pewnej pani namawianie mnie na koscielny , udalo sie bylo swietnie
wzialbym jeszcze raz

:lol: ale rzeźbisz. :lol:
Dziecko zawsze dostaje nazwisko po ojcu - takie jest prawo.
Jeżeli matka oświadczy, że ojciec jest nieznany wtedy dziecko dostaje nazwisko matki.
Żona również nie musi mieć nazwiska męża, a mąż - żony :wink:
Problem o którym wspominasz może być, ąle odwrotnie. Przychodzi matka do szpitala a lekarz pyta się - kim pani jest? :lol:

ale zlapales o co mi chodzi
i to jest najwazniejsze
Avatar użytkownika
j0shu4
Moderator
 
Posty: 1559
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 21:54
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Agunia__ » wtorek, 15 sty 2008, 21:23

A ludzie tak często mówią "Kocham..." to miłe słyszeć ale jak później się rozpada wszystko to boli mocniej.
Przysięga nie ważne gdzie składana jest przysięgą... jeżeli ktoś umie jej dotrzymać to dobrze, jeżeli nie potrafi dotrzymać słowa w błahej sprawie to nie dotrzyma żadnej przysięgi... nawet tej danej przed Bogiem czy gronem przyjaciół.
Avatar użytkownika
Agunia__
Rycerz forum
 
Posty: 1118
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 14:06
Lokalizacja: Chippenham / Bath Spa / Kołobrzeg
Gadu-Gadu: 4975651
Skype: mekaree1

Postprzez r00t » wtorek, 15 sty 2008, 21:49

pastor: to co powiedziałeś jest jak najbardziej słuszne, ale znowu powtórzę to co pisałem wcześniej... życie nie jest czarno - białe... jest pomiędzy jeszcze cała masa odcieni szarości... to co napisałem wcześniej było uproszczeniem, pokazaniem innej strony zagadnienia, ale to co napisałeś ty - również jest uproszczeniem (trochę pompatycznym) ... oczywiście życzę Ci nieomylności i 100% pewności swoich decyzji... niektórym się udaje, niektórym nie... a niektórzy okłamują siebie i innych bo nie mają odwagi się przyznać do błędu.

Ja wiem jedno, życie jest zmienne... i nigdy nie wiesz co Cię spotka na drodze... cały sęk polega na tym, żeby być uczciwym wobec siebie i wobec partnera... nawet rozstanie może być oznaką uczciwości! (i nie chodzi tu o żadnego loda)

Co zrobisz, jeżeli się okaże po 10 latach, że nie możesz już żyć z kobietą którą poślubiłeś w wieku 23 lat ? (to klasyczny przypadek) ...będziesz oszukiwał siebie i ją? ...że jest wszystko ok...

każdy medal ma dwie strony, i trzeba nauczyć się patrzeć indywidualnie na każdy związek i na każdą przysięgę... są ludzie, którzy łamią przysięgę i wcale się nie rozwodzą... na zewnątrz wtedy wszystko wygląda "jak Pan Bóg przykazał" ...partner też może nic nie wiedzieć... ale samego siebie nie da się oszukać...

Z jednym się zgadzam, trzeba się najpierw porządnie zastanowić... a potem podejmować decyzję... trzeba poznać siebie... trzeba dojrzeć do tej ważnej decyzji...
Avatar użytkownika
r00t
Administrator
 
Posty: 1115
Dołączył(a): czwartek, 29 maja 2003, 08:44
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez HorHe » wtorek, 15 sty 2008, 22:04

Dziwi mnie tylko to co piszecie o ślubie kościelnym.
Mowicie, że jeżeli ktoś kto nie chce kościelnego da się przekonać i zrobi to - nie grzeszy inteligencją.

Ja to widze troche inaczej.
Zadajmy sobie pytanie. O czym myślą nowożeńcy planując ślub kościelny.

1. Stanę przed Bogiem i będe ślubować wierność drugiej osobie, mając świadomość, że Bóg jest tu z nami, bede myslala o jego obecności bo jestem bardzo wierząca

2. Bede miała piękną suknie. Kwiaty, wystrój, makijaż, fryzura - wszystko musi być super. Musimy sie z misiem zastanowic ile zapłacic księdzu ....

No sorry, ale z doświadczenia wiem że numer 2 jest codziennością. Nie myslimy o tym, że staniemy przed bogiem. Myslimy o tym żeby nasz SHOW wypadł extra.
A wiec... druga osoba, jeżeli jest na to namawiana, wybiera miedzy - zrobic ten show lub darować sobie. Jeżeli sie zgodzi, nie uważam żeby to od razu znaczyło, że nie grzeszy inteligencją.

Myślcie co chcecie o tym co napisałem. Obraz polskiej wiary zostawia wg mnie dużo do życzenia.
Avatar użytkownika
HorHe
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): środa, 23 maja 2007, 16:56

Postprzez kayanah » wtorek, 15 sty 2008, 22:51

Dojrzałość w podejmowaniu decyzji oraz wzajemny szacunek i uczciwość wobec siebie i wobec partnera powinny być podstawą w podejmowaniu decyzji.
Jeśli z góry zakładam, że z czasem "coś" nie wyjdzie i możemy się rozstać jest totalnym zaprzeczeniem istoty małżeństwa.
Jeśli widzimy na co dzień pary, którym nie wychodzi "bo..." i tak zwyczajnie się rozwodzą, nie znaczy że mamy postępować jak oni!
Jeśli na początku mamy wątpliwości, nawet malutkie, zastanówmy się czy na prawdę tego chcemy, jeśli nie to nie wchodźmy w takowy związek ani nie przysięgajmy drugiej osobie niczego.
Obiecywanie drugiej osobie czegokolwiek i w konsekwencji nie dotrzymanie słowa jest OSZUSTWEM!
Avatar użytkownika
kayanah
Bywalec
 
Posty: 31
Dołączył(a): środa, 15 lis 2006, 20:39

Postprzez HorHe » wtorek, 15 sty 2008, 22:57

pastor napisał(a):No to po co ślub kościelny? To jest taki brak logiki świętowania, jak nażreć się 24 grudnia, dać prezenty, dostać prezenty i się wybyczyć. Jestem ciekaw jakie to święto, bo na pewno nie Wigilia Bożego Narodzenia, czy Boże Narodzenie.

:twisted: :twisted: :twisted:


WŁAŚNIE O TYM MOWIE ;) to są dla mnie świeta komercyjne juz a nie kościelne
Avatar użytkownika
HorHe
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): środa, 23 maja 2007, 16:56

Postprzez HorHe » wtorek, 15 sty 2008, 23:04

pastor napisał(a):
ale my nie patrzmy na innych, raczej (na pewno) to od nas zależy i tylko od nas jak będziemy obchodzić święta... czy to ślub, czy Boże Narodzenie... :twisted: :twisted: :twisted:


No fakt. Ja odniosłem sie tylko do potępienia osob, ktore dają sie namówić na kościelny. Bo uważam, że nie tylko one nie podchodzą do tego tak jak sie powinno.
Powtórze raz jeszcze - teraz kościelny to juz najcześciej SHOW w białej sukni
Avatar użytkownika
HorHe
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): środa, 23 maja 2007, 16:56

Postprzez cushu » środa, 16 sty 2008, 00:38

HorHe napisał(a):Dziwi mnie tylko to co piszecie o ślubie kościelnym.
Mowicie, że jeżeli ktoś kto nie chce kościelnego da się przekonać i zrobi to - nie grzeszy inteligencją.


Ja nie napisałem, że nie grzeszy inteligencją ten, który da się przekonać, tylko ten który przekonuje. Po co komu przysięga kogoś, kto w nią nie wierzy? pic na wodę fotomontaż.
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do :: hydepark

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości