slub....

Tutaj można pisać o wszystkim i o niczym. Jeżeli to, co chcesz napisać nie pasuje do żadnej innej kategorii, właśnie tu powinno się znaleźć.

Postprzez Agunia__ » niedziela, 13 sty 2008, 16:05

no notariusz to znowu formalności... przyjaciele, znajomi, rodzina to tak bliżej serca... co do notariusza to mi się kojarzy <nie wiedzieć czemu> z intercyzą...
Avatar użytkownika
Agunia__
Rycerz forum
 
Posty: 1118
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 14:06
Lokalizacja: Chippenham / Bath Spa / Kołobrzeg
Gadu-Gadu: 4975651
Skype: mekaree1

Postprzez j0shu4 » niedziela, 13 sty 2008, 16:34

formalizacja zwiazku jest potrzebna
a o dzieciach tez pomyslicie ?
"mamo a dlaczego ja sie nazywam inaczej niz tato"
lub lezy dziecko w szpitalu przychodzi ojciec a lekarz pyta a kim pan jest
itd itd itp itp
10 lat zajelo pewnej pani namawianie mnie na koscielny , udalo sie bylo swietnie
wzialbym jeszcze raz
Avatar użytkownika
j0shu4
Moderator
 
Posty: 1559
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 21:54
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez HorHe » niedziela, 13 sty 2008, 16:41

qrczak napisał(a):Panowie nigdy nie mówcie nigdy. Znam kilku takich co się też tak zarzekali a jak przyszło co do czego to zasuwali do ołtarza aż się kurzyło za nimi. Dla mnie huczne zapowiedzi że ja kościelnego nie wezmę w życiu są lekko śmieszne, podchodzą jakimś dziecinnym buntem.


No ja nie mowie "nigdy". Jeżeli przyszła żona bedzie chciala, to zrobie to dla niej. Ale sam nie czuje potrzeby. Taka opcja tez jest ;)

Gdy ateista bierze kościelny to jest to ta sama zasada. Nie, nie znaczy że nagle zaczął wierzyc. Po prostu "odwala szopke".
Avatar użytkownika
HorHe
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): środa, 23 maja 2007, 16:56

Postprzez j0shu4 » niedziela, 13 sty 2008, 16:45

HorHe napisał(a):
qrczak napisał(a):Panowie nigdy nie mówcie nigdy. Znam kilku takich co się też tak zarzekali a jak przyszło co do czego to zasuwali do ołtarza aż się kurzyło za nimi. Dla mnie huczne zapowiedzi że ja kościelnego nie wezmę w życiu są lekko śmieszne, podchodzą jakimś dziecinnym buntem.


No ja nie mowie "nigdy". Jeżeli przyszła żona bedzie chciala, to zrobie to dla niej. Ale sam nie czuje potrzeby. Taka opcja tez jest ;)

Gdy ateista bierze kościelny to jest to ta sama zasada. Nie, nie znaczy że nagle zaczął wierzyc. Po prostu "odwala szopke".

nie odwala szopki
wykazuje sie tolerancja dojrzaloscia i zrozumieniem
Avatar użytkownika
j0shu4
Moderator
 
Posty: 1559
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 21:54
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez cushu » niedziela, 13 sty 2008, 16:59

Jeśli ktoś nie wierzy w Boga ślub kościelny jest jak najbardziej pustą pogadanką o niczym i nie powinien brać udziału w takiej ceremonii chociażby z szacunku dla drugiego człowieka, który w Boga wierzy (bo przecież zakładam, że ktoś kto popiera ślub humanistyczny, za najwyższą wartość uważa człowieka).
A co z humanistycznymi rozwodami?? Jak to wygląda? Ilość rozwodów = 0, czy też każdy ma sobie przygotować własną regułkę.. a ile można takich ślubów wziąć?
Dla mnie skoro nie ma Sacrum, to i nie ma Profanum. Nie istnieje pokusa, bo do czego miałaby kusić, skoro nie ma grzechu? Nie można upadać, nie można się podnosić. NUDA jednym słowem.
Obrączka na palcu jest symbolem wierności.. nie takiej, że teraz nie będę już bzykał swojej sekretarki, sąsiadki czy kelnera o 5 nad ranem. To tysiące lat tradycji, królowie nosili pierścienie jako znak wierności dla swojej ojczyzny. Obrączka jest symbolem podjęcia świadomej decyzji o przynależności do końca życia i wpisania się w ogromną tradycję przodków składających przysięgi. To nie tylko pusta formułka w kościele. 700 lat temu ktoś podobnie brzmiącą formułkę wypowiadał o wierności królowi, a później w imię tej formułki dawał się chlastać siekierą na jakimś polu. Żaden cytat z literatury nie zastąpi tradycji którą stworzyli przodkowie stawiając tą "pustą formułkę" ponad swoim życie. A przecież nikt z nas nie wziął swojego początku od swojej babki, czy prababki... Skoro żyjemy w 2008, to znaczy że nasi przodkowie, począwszy od jakiejś małpy, zostawiają w drogach naszych przodkiń swoje nasienie od milionów lat.. Czyli w każdym z Nas płynie krew ludzi którzy tworzyli ten kraj (bądź jakiś inny) i za niego umierali (bądź za jakiś inny ;) ). Przez sam wzgląd na to w co wierzyli i za co ginęli warto byłoby mieć szacunek do tradycji. To nie znaczy, że trzeba być jej uczestnikiem. Bo szacunek polega na tym, że jeśli się w coś nie wierzy, to się tego nie praktykuje.
Nie da się ukryć, że ślub humanistyczny jest zaspokajaniem pragnienia Sacrum, bo każda ceremonia, rytuał się z tym wiąże.. ale nic z niego nie wynika. Myślę, że tak jak podświadomie ludzie dążą właśnie do uświęcania swojej przestrzeni, tak podświadomie boją się ciężaru tradycji i dlatego wybierają coś co nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji.
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez cushu » niedziela, 13 sty 2008, 17:09

Innymi słowy gdyby ktoś kiedyś dał mi władze unieważniłbym jakieś 90% kościelnych ślubów zawartych w tym kraju, bo ci ludzie nie wiedzieli najzwyczajniej co robią. Wzięli ślub bo tak wypadało, albo tak będzie romantyczniej.. chociaż z drugiej strony, nieznajomość prawa nie usprawiedliwia :lol:
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez Agunia » niedziela, 13 sty 2008, 19:19

Avatar użytkownika
Agunia
Mieszka tu
 
Posty: 945
Dołączył(a): sobota, 25 wrz 2004, 23:29
Lokalizacja: z wariatkowa
Gadu-Gadu: 4081021

Postprzez HorHe » niedziela, 13 sty 2008, 19:27

cushu napisał(a):Innymi słowy gdyby ktoś kiedyś dał mi władze unieważniłbym jakieś 90% kościelnych ślubów zawartych w tym kraju, bo ci ludzie nie wiedzieli najzwyczajniej co robią. Wzięli ślub bo tak wypadało, albo tak będzie romantyczniej.. chociaż z drugiej strony, nieznajomość prawa nie usprawiedliwia :lol:


No właśnie. Nie wiem jak innym, ale mi właśnie przeszkadza ten delikatny bezsens - gdy ktoś bierze kościelny bo tak wypadało, bo tak sie po prostu robi. Wchodzi do kościoła gdzie ani razu nie mysli o Bogu. To jak ze świetami , gdzie mysli sie tylko o jedzeniu i prezentach.
No ale nie schodźmy na tematy wiary.

Na szczeście nikt nikogo zmuszał nie bedzie do konkretnej formy, wiec oczywistym jest, że bedzie miala swoich przeciwników jak i osoby, którym się to spodoba.

Ja na pewno ze swoją przyszłą ten temat porusze. Zaliczając cywilny + coś co sami wymyslimy. o ! :P


ps. j0shu4
"nie odwala szopki
wykazuje sie tolerancja dojrzaloscia i zrozumieniem"

Miałem na mysli to, że ateista robi wtedy to co wypada zrobić. To czego od niego mogą oczekiwać. Owszem, może to być dojrzałość, zrozumienie, tolerancja. Jak najbardziej.
Ale w imie tego zrobi szopke. Przed Bogiem, w którego nie wierzy.
Avatar użytkownika
HorHe
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): środa, 23 maja 2007, 16:56

Postprzez qrczak » niedziela, 13 sty 2008, 19:30

FiDo napisał(a):
qrczak napisał(a):Panowie nigdy nie mówcie nigdy. Znam kilku takich co się też tak zarzekali a jak przyszło co do czego to zasuwali do ołtarza aż się kurzyło za nimi. Dla mnie huczne zapowiedzi że ja kościelnego nie wezmę w życiu są lekko śmieszne, podchodzą jakimś dziecinnym buntem.


dziecinnym buntem? nie zgadzam sie z tym porownaniem :) ateizm jest czesto domena
ludzi dojrzalych, inteligentnych i wyksztalconych. jesli ateista staje przed oltarzem, wte-
dy jest to dziecinne. byc moze zmienia wtedy poglady i juz nie jest ateista?


Wszystko ok, ale nikt tu nie napisał otwarcie, że jest ateistą i dlatego nie chce brać ślubu kościelnego. Wszyscy piszą tylko że jest to "szopka" w której oni na pewno brać udziału nie będą. Później jednak piszą, że jak już ukochana osoba będzie chciała wziąć ślub kościelny to oni wezmą. Dziwne myślenie, przynajmniej jak na mój rozum.
Avatar użytkownika
qrczak
Gwiazdor
 
Posty: 1510
Dołączył(a): sobota, 10 sty 2004, 19:44
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez HorHe » niedziela, 13 sty 2008, 19:31

Agunia napisał(a):http://kiosk.onet.pl/charaktery/1248141,1250,artykul.html

tak dodatkowo do rozważenia :)

"cyt. „Nie potrzebujemy papierka” – mówią przeciwnicy formalizowania związków. Są zdecydowani na wspólne mieszkanie, łóżko i finanse, ale nie chcą stanąć przed ołtarzem. Choć może się to wydawać paradoksem – ślub ma dla nich znaczenie."


Żeby była jasność - ja chce "papierek" :P To, że podoba mi sie wersja ślubu humanistycznego nie znaczy, że nie chce formalizować związku. Traktowałbym to bardziej jako cos dodatkowego, co możemy sami zorganizować "dla siebie", tak jak chcemy.
np. cyliwny + jakiś własny pomysł? jestem za.
Avatar użytkownika
HorHe
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): środa, 23 maja 2007, 16:56

Postprzez j0shu4 » niedziela, 13 sty 2008, 20:43

HorHe napisał(a):Ale w imie tego zrobi szopke. Przed Bogiem, w którego nie wierzy.

przed jakim Bogiem ? przeciez jego nie ma bo w niego nie wierzy
jak jest palantem moze co najwyzej robic szopke przed soba ,jak nie jest nie robi
Avatar użytkownika
j0shu4
Moderator
 
Posty: 1559
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 21:54
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Tisaja » niedziela, 13 sty 2008, 21:27

Jakis ślub jest potrzebny dla celów czysto formalnych. To na pewno.
Cywilny, humanistyczny, przed notariuszem... konkordatowy.

Dla mnie to wygląda tak (berety mnie zlinczują) :

Jeżeli oboje mogą wziąć ślub kościelny(żadne nie miało takowego) a jedno nie chce.. to sie przekonuja na wzajem. Strona, która nie chce moze ustapic, ponieważ kocha. Tak? Nic mu nie bedzie a druga połówka będzie szczęśliwa... może szopka ale szczęście drugiego w miłości ponad wszystko.

To jedna opcja.

Druga to taka, ze jakoś sie "nie składa", jakoś żadne z nich nie ciśnie na kościelny albo któreś nie moze( juz miało)... i tez może być... według mnie jeżeli sa oboje wobec siebie lojalni, uczciwi, wierni, kochają sie itd. to i tak nie żyją w grzechu, bo żyją dla siebie.

Ja wiem, że prawo kościelne mówi co innego.... ale to jest "prawo kościelne"

Powiecie,że jeżeli jedno już składało przysięgę to więcej nie może pokochać?
Skądś jednak wzięła sie miłość...

A według Biblii nic potężniejszego nie ma.
Avatar użytkownika
Tisaja
Gwiazdor
 
Posty: 1686
Dołączył(a): wtorek, 31 maja 2005, 16:51
Lokalizacja: Wyszłam z morza
Gadu-Gadu: 6759706

Postprzez cushu » poniedziałek, 14 sty 2008, 01:08

Tisaja napisał(a):Jeżeli oboje mogą wziąć ślub kościelny(żadne nie miało takowego) a jedno nie chce.. to sie przekonuja na wzajem. Strona, która nie chce moze ustapic, ponieważ kocha. Tak? Nic mu nie bedzie a druga połówka będzie szczęśliwa... może szopka ale szczęście drugiego w miłości ponad wszystko.


Sorry, ale w takim przypadku, dla mnie przynajmniej, ta druga połówka nie grzeszy inteligencją. Załóżmy, że jedno przekona drugie.. i jaki pożytek z tej przysięgi, skoro drugie w nią nie wierzy i robi to tylko żeby pierwsze było szczęśliwsze? To po prostu show za grubą kasę, wyżerka dla rodziny i rynek zbytu dla przemysłu monopolowego. Obie strony powinny mieć do tego jakiś szacunek...

HorHe ma trochę racji.. ludzie zaczynają nazywać to wszystko szopką, bo patrzą trzeźwo na to co się dzieje. Wystarczy zobaczyć na większość dziadków (zwłaszcza ze wsi).. w ich świadomości nie istnieje coś takiego jak rozwód.. jak ślub, to już do końca życia. A teraz? Przecież religia się nie zmieniła.. to ludzie odebrali jej znaczenie.

Dlatego swojego czasu religie wschodu cieszyły się w europie i stanach takim zainteresowaniem.. bo ich wyznawcy traktowali swoją wiarę poważnie. Bo to były religie z wyboru a nie z nadania.
To jak z dobrymi klubami. Imprezownia jest świetna, super muza, ludzie trzymają klimat. Ale nagle zaczyna się schodzić straszna menelnia i robią co wieczór gnój. Muza ciągle jest dobra, klub świetnie wygląda, ale fajni ludzie przestają przychodzić bo nie podoba im się klientela. Show biznes to zrozumiał i dlatego wprowadził selekcje na bramkach. W religii jest to niemożliwe.
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez r00t » poniedziałek, 14 sty 2008, 10:25

cushu: masz dużo racji, ale życie nie jest ani czarne ani białe... trzeba balansować pomiędzy "młotem a kowadłem" bardzo często i czasami stanąć przed ołtarzem w kościele do którego nie należymy. Wszystkie ceremonie ślubu mają jeden jedyny cel. I nie ważne czy to jest ślub w koście, w urzędzie czy humanistyczny czy "jakiś tam-iczny" - cel jest jeden - dokonanie >publicznej< deklaracji chęci bycia z drugą osobą do końca życia... Jak świat długi i szeroki ceremonie te się odbywają przed różnymi bogami, urzędnikami, szamanami itp... i tak naprawdę to nie ma znaczenia (moim zdaniem) ...znaczenie mają >ludzie< , którzy przyszli być świadkami owej przysięgi - bo żyjemy wśród innych ludzi. Nie chcę tutaj poruszać spraw związanych z hipokryzją i religią bo to temat rzeeeeeka... Ludzkość się zmienia i zmieniać się też będą dogmaty... wiemy coraz więcej o nas samych i świecie który nas otacza.

Co do rozwodów - ja uważam, że nie ma w tym nic złego, ponieważ człowiek jest istotą omylną i często się myli, może też popełnić błąd przy doborze partnera na całe życie. Nie ma co umartwiać się w imię przysięgi, którą możemy dotrzymać tylko kosztem nieszczęścia jednej ze stron lub obu stron... to jest bezcelowe i bezsensowne... Mamy określony czas na tej planecie (pomijając reinkarnację jeżeli ktoś w to wierzy) i bardzo łatwo spuścić swoje życie ze ściekami przez dotrzymywanie obietnicy, której nie jesteśmy w stanie dotrzymać > wewnętrznie <
Avatar użytkownika
r00t
Administrator
 
Posty: 1115
Dołączył(a): czwartek, 29 maja 2003, 08:44
Lokalizacja: Kołobrzeg

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do :: hydepark

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości