A ja bardzo proszę panie i panów zmotoryzowanych o traktowanie rowerzystów jak współużytkowników drogi, a nie cel w tarczy strzelniczej
Nie wymuszać pierwszeństwa, szczególnie kiedy ktoś jedzie rowerem dość szybko i trudno mu zahamować w ostatniej chwili. Włączając się do ruchu, spojrzeć w lusterko, czy droga jest wolna. Przed otworzeniem drzwi od strony ulicy zerknąć, czy ktoś jadący sobie grzecznie poł metra od nich ścieżką rowerową nie zatrzyma się nagle na tych drzwiach. Panów taksówkarzy z ul. Walki Młodych proszę o zejście z drogi dla rowerów kiedy jedzie nią rowerzysta, a za nim sznur samochodów z autobusem na czele i nie ma możliwości panów taksówkarzy wyminąć.
I zauważyć w końcu, ze wyznaczony dla rowerzystów pas wzdłuż ul. Walki Młodych ma pierwszeństwo przed wszystkimi z bocznych ulic. Jeśli zajechanie rowerzyście drogi jest kwestią ambicji, polecam terapię. Jeśli kierowca nie ma problemu z zauważeniem jadącego drogą z pierwszeństwem samochodu, a roweru tak, radzę zbadać wzrok.
I uprzedzając oburzone głosy pań i panów kierowców, zapewniam, że jako rowerzysta, gdybym miała taką możliwość, wcale nie pchałabym się na ulicę, zostawiając ją samochodom. Nie jeździłabym też chodnikiem, co denerwuje z kolei pieszych. Ale dopóki nie ma tras dla rowerzystów, trzeba współegzystować na ulicy.