simplicissimus napisał(a):Achaja napisał(a):simpli mozesz mi powiedzieć co dostałam z tego koryta??
tyle tylko, ze jak patrze jakie bagno robicie z naszego miasta coraz mniej mi sie tu podoba
i kończe na tym dyskusje, bo szkoda czasu
wy nie chcecie przyjąc czyjegoś zdania do wiadomości, a jedynie plujecie... szkoda mi was... ciężko żyć w takim zacietrzewieniu i nienawisci...
O co ci Achaja chodzi, powiedz? Publicznie to ty taka miękka nie jesteś... Co dostałaś z korytka? Funkcja radnej, dietki z jakichś tam organizacji i ciał kolegialnych, ale nade wszystko władza. Psychologicznie, wreszcie politycznie się spełniłaś. I udało się to tylko dzięki zmianie poglądów, szyldu partyjnego i przygarnięciu przez PO. Co jest złego w tym właśnie? Dlaczego fakt traktujesz jako zarzut? Tak było. I gitara, bo tak jest w polityce. Oczywiście, ciężko z tego stworzyć jakiś konglomerat, ale zawsze można powiedzieć, że twoja świadomość polityczna dojrzewała i właśnie jest sierpień. Kuriozalnie, wrzesień za pasem, a za nim jesień... Ale takie jest życie polityczne.
Co do bagna. Co jest bagnem? Opluwanie ludzi? Ujawnianie dziwnych dokumentów, noszenie ich do prokuratury, która umarza postępowania? Przykład, jeden tylko, bo szkoda się rozpisywać, złamanie porcedury przez U. Dżegę-Matuszczak i zgłoszenie do prokuratury, że Bieńkowski pomylił się w oświadczeniu. Sprawa umorzona przez prokuraturę i kontrolę skarbową. Ale politycznie sprzedawało się to świetnie, i tak wkoło Macieju...
Achaja napisał(a):bo z tego co wiem, Tobie się zdecydowanie poprawiło od chwili gdy PiS w kraju rozdaje karty
Poprawiło mi się? Poddajmy pod analizę pewne fakty. Sebastian Karpiniuk potrzebował TKK do kampanii politycznej - zmieniło się kierownictwo redakcji w grudniu 2005 r., straciłem pracę, niezależność była niemile widziana. W Radio Kołobrzeg przetrwałem do stycznia 2007 r. Mojemu szefowi nie udało się mnie wybronić. Nieoficjalnie, po ogłoszeniu przeze mnie w radio, że wojewoda nie uznaje Gromka jako prezydenta, do właściciela zadzownił znany działacz partyjny i było po sprawie. Potem skurczyła się redakcja "Kulis Kołobrzeskich".
Niedawno, na mszy zamawianej przez miasto, jeden z urzędników rzucił pytanie, czy jest szansa, żeby Dziemba nie grał. Odpowiedź była prosta: jest - będzie cisza.
I kiedy kilka miesięcy temu, Adam Stacewicz zaproponował mi pracę w Radio Koszalin, żeby pomóc mu w kirownictwie naczelnym redakcji, ludzie PO w Kołobrzegu przeżyli traumę. Tak mi się poprawiło, że musiałem porzucić pracę w rodzinnym mieście, bo dla dziennikarza z kilkunastoletnim doświadczeniem pracy we wszystkich rodzajach mediów, w tym na stanowiskach kierowniczych, doktoranta UMK z zakresu medioznawstwa, pomimo ogłoszeń o poszukiwaniu dziennikarzy do pracy, dla mnie tej pracy nie było. Mówiono mi wprost, że moja osoba jest niemile widziana przez obecną władzę. Rewelacja! Feudalizm, ba, wasalizm jak nic.
I hit. Przychodzi prominentny działacz kołobrzeskiej PO do ważnej osoby w Radio Koszalin i proponuje, aby ze mną coś w Radio Koszalin zrobić. Nie powiem co i kto, bo po co dym robić. Ważne, że świadkowie są.
Dlatego masz rację Achajo, poprawiło mi się, bo na żądanie twoich kolegów nikt nie wywala mnie z pracy.