...nie wytrzymałam i wziełam dzień "kacowego" żeby odespać w łóżku...
świeci słonko...czuwał nade mną dobry duszek kiedy najbardziej go potrzebowałam...
mimo, że pewnie teraz mnie znowu nie cierpi...
eh....ale jest dobrze .... zdaje się
Permanentna inwigilacja. Dźwiękowiec w szafie, operator w klozecie, sąsiedzi podstawieni udają bezpańskie psy na spacerze. A to wszystko z okazji środy w środku tygodnia, czyli kumulacji totolotka. Naród rzuca piloty, papiloty i bibeloty. Biegnie, ustawia się w kolejce, zaciera ręce, już coraz bliżej okienka szczęścia, bliziutko, bliziuteńko.. i niestety! Bunt!
właściciele kolektur podnieceni baśniową przypowieścią "O Totku i Lotku co mieszkali w żółtym domku" wylegli na ulice śpiewając hymn wolności intelektualnej, nową rewolucyjną pieśń Tak tak tak, to ja Tik Tak, a to mój mały świat
Cały dzień zdychania w łóżku.. aż nagle zjawiła się pewna osoba i rzekła, że czopek w tyłek trza włożyć, to moja trauma z dzieciństwa.. Sylwia mnie broniła, a ja ją przed mamą i czopkiem, nie dałyśmy sobie włożyć, rzucałyśmy się, krzyczałysmy , ale niech żyje to małe, białe lekarstwo.. gorączka spadła , ale mówić dalej nie mogę...
wiosna wiosna, trzeba się zakochać.. zawsze, kiedy to mówię na drugi dzień sie zakochuję..hmm no więc: wiosna wiosna, trzeba się zakochać a tak powaznie, nastrój tak badziewny, że sie w pale nie mieści.
dlaczego świat pełen jest dumnych kobiet i żałosnych mężczyzn, próbujących wzbudzić w dumnych kobietach...hmm zazdrość? Nie wiem, naprawde nie wiem. Pod ściane ich
wczoraj spędziłam sympatyczny babski wieczór, a dzisiaj wypoczywam na wolnym doszłam właśnie do wniosku jak dawno kawy w domu nie piłam
bo nie było kiedy.
Błogo....