Cały dzień zdychania w łóżku.. aż nagle zjawiła się pewna osoba i rzekła, że czopek w tyłek trza włożyć, to moja trauma z dzieciństwa.. Sylwia mnie broniła, a ja ją przed mamą i czopkiem, nie dałyśmy sobie włożyć, rzucałyśmy się, krzyczałysmy

, ale niech żyje to małe, białe lekarstwo.. gorączka spadła

, ale mówić dalej nie mogę...