Byłam wegetarianka.. kiedys..
Szłam w zaparte... a czasy były inne, niz teraz. Nie było gotowych produktów z soi.. itp.
Rodzina szalała. Wywaliłam wszystko, co miałam ze skóry.. bo chciałam być absolutnie "czysta".
Skończyłam w szpitalu....
Zaczęłam jeść mięsko.. i kocham je...
Nie ma życia bez pasztetów, kiełbas suchych, szyneczek, paróweczek i polędwiczek.. wsadzić miedzy to śledziki.. i impressssska jak marzenie....
A poważnie.. najśmieszniejsze sa osoby- nie jedzące mięsa z powodu " nie zabijania zwierząt"... a śmigają w skórzanych kurtkach, butach, kożuchach... ze skórzanymi torebkami.. itp..
Tylko wówczas taka ideologia mnie razi...
Poza tym niech każdy robi, co uważa za słuszne, jednak konsekwentnie..

