Flo napisał(a):Stavro napisał(a):Flo...kobieta=emocje
tego juz nie zmienimy...
kobieta=emocje=podteksty
To juz jest zle polaczenie
niebezpieczne powiedzxialbym...


Czy mamy prawo oceniać osoby, które zdradzają, zostały zdradzone lub były tymi, z którymi zdradzano? Nie mam tu na myśli wypowiedzenia własnego zdania na temat zdrady, bo przecież każdy swój pogląd przedstawić może. Chodzi mi tylko o to, czy mamy prawo ostro krytykować takie osoby, zarzucać im co najgorsze i szufladkować do grupy tych, którym lojalność, uczciwość, szczerość jest obca. Czy nie znając życia tych osób, doswiadczeń, myśli, uczuć możemy patrzeć na nie stereotypowo i jednoznacznie? Czy zawsze jest tak, że ten, który zdradza jest warty jedynie naszej pogardy, zdradzany jest biedną, pokrzywdzoną ofiarą a ten, z którym zdradzano jest złą osobą rozbijającą małżeństwo i odbierającą ojca dzieciom? Czy może jednak zdarzają się sytuacje, w których brak dochowania wierności można wytłumaczyć? Może niekiedy ktoś zdradza, bo jest jedynie krytykowany i poniżany w związku, czuje się szalenie samotny, brakuje mu bliskości, ciepła, miłości, szacunku, docenienia przez współmałżonka. Ale pozostaje w małżeństwie ze względu na dzieci, rodzinę, wspólnie przeżyty czas... Może ten, który został zdradzony, przez długie lata pracował swoim zachowaniem nad tym, aby pchnąć swojego partnera w ramiona innej osoby...
Nie popieram zdrady. Absolutnie nie. Uważam, że związek dwojga ludzi jest dużym zobowiązaniem i należy uczynić wszystko, aby tym dwojgu było w nim dobrze, czuli się spełnieni, kochani, docenieni. Ale życie jest życiem, samo pisze scenariusze. I chociaż myślę, że w większości przypadków zdrada jest egoistycznym występkiem, mającym na celu jedynie odnalezienie seksualnej przyjemności oraz eksytujących, sekretnych przygód, to jednak jestem daleka od wydawania pochopnych sądów i opinii na temat osób, które nie dochowują wierności. Nie znam ich życia, doświadczeń i nie wiem co skłoniło ich do zdrady. Więc czy mam prawo oceniać? Może nie zawsze wszystko jest takie oczywiste, jak nam się wydaje.
kayanah napisał(a):Załóżmy: jestes mężatką/mężem od kulku/kilkunastu lat, macie dzieci, wspólny majątek, wspomnienia... jest wam dobrze, ale... nagle sie okazje, że jedno popełniło zdrade... obiecuje, że już nigdy wiecej tego nie zrobi.
Kochasz swoja drugą "połówke", kochasz dzieci... co robisz? Wbaczasz czy odchodzisz narażając dzieci na tragedie?
Każdy ma inne zdanie, każdy też może postapić inaczej, a tak naprawde dopiero podczas faktu dokonanego okazuje sie czy jesteśmy w stanie wybaczyć czy nie!
)
Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 5 gości