zdrada! koniec świata czy początek nowego życia?

Tutaj można pisać o wszystkim i o niczym. Jeżeli to, co chcesz napisać nie pasuje do żadnej innej kategorii, właśnie tu powinno się znaleźć.

Postprzez Stavro » czwartek, 2 lis 2006, 12:30

Flo napisał(a):
Stavro napisał(a):Flo...kobieta=emocje

tego juz nie zmienimy...


kobieta=emocje=podteksty :D

To juz jest zle polaczenie :twisted:


niebezpieczne powiedzxialbym... :evil:
Avatar użytkownika
Stavro
Rycerz forum
 
Posty: 1134
Dołączył(a): czwartek, 8 wrz 2005, 16:32
Lokalizacja: z piekła

Postprzez Flo » czwartek, 2 lis 2006, 12:31

Stavro napisał(a):tutaj to juz stworca mial zly dzien... :wink:


Szatan wymysli zdrade, Bog na to nie poradzi :twisted:
Avatar użytkownika
Flo
Arcymistrz
 
Posty: 3981
Dołączył(a): czwartek, 2 lut 2006, 10:58
Lokalizacja: pod spodem
Gadu-Gadu: 0

Postprzez Stavro » czwartek, 2 lis 2006, 12:31

Flo napisał(a):
Stavro napisał(a):tutaj to juz stworca mial zly dzien... :wink:


Szatan wymysli zdrade, Bog na to nie poradzi :twisted:


juz mnie w to nie mieszaj... :lol: :lol: :lol:
Avatar użytkownika
Stavro
Rycerz forum
 
Posty: 1134
Dołączył(a): czwartek, 8 wrz 2005, 16:32
Lokalizacja: z piekła

Postprzez report » poniedziałek, 22 sty 2007, 16:56

minęło trchę czasu - czy nadal zdarada tak wygląda - uf - czy nie czas wracać
report
 

Postprzez Bonhart » poniedziałek, 22 sty 2007, 16:58

report napisał(a):minęło trchę czasu - czy nadal zdarada tak wygląda - uf - czy nie czas wracać


zdrada report...to koniec...i tyle

nie ma powrotow... wybaczania...woz albo przewoz :twisted:
Avatar użytkownika
Bonhart
Rycerz forum
 
Posty: 1042
Dołączył(a): poniedziałek, 27 lis 2006, 12:47
Lokalizacja: Co za różnica...

Postprzez hinata » poniedziałek, 22 sty 2007, 18:00

Nie ma tu sie co czarowac... zdrada to zdrada... i koniec...nie ma co wybaczac.. zrobil to raz zrobi i drugi.. ;/ :cry:
tak uwazam ja..
a zreszta czy jezeli ktos kocha to zdradza?
bo chyba nie robi tego dla zabawy.. a moze..?
mozna by o tym mowic i mowic a konca by sie nie znalazlo..
nie ma co wybaczac... trzeba to po prsotu skonczyc... :!:
Avatar użytkownika
hinata
Dyskutant
 
Posty: 128
Dołączył(a): niedziela, 12 lis 2006, 01:38

Postprzez kayanah » wtorek, 30 sty 2007, 22:57

Załóżmy: jestes mężatką/mężem od kulku/kilkunastu lat, macie dzieci, wspólny majątek, wspomnienia... jest wam dobrze, ale... nagle sie okazje, że jedno popełniło zdrade... obiecuje, że już nigdy wiecej tego nie zrobi.
Kochasz swoja drugą "połówke", kochasz dzieci... co robisz? Wbaczasz czy odchodzisz narażając dzieci na tragedie?

Każdy ma inne zdanie, każdy też może postapić inaczej, a tak naprawde dopiero podczas faktu dokonanego okazuje sie czy jesteśmy w stanie wybaczyć czy nie!
Avatar użytkownika
kayanah
Bywalec
 
Posty: 31
Dołączył(a): środa, 15 lis 2006, 20:39

Postprzez Viviane » wtorek, 30 sty 2007, 23:22

mozna...mozna wszystko jesli sie kocha. mozna zyc i miec siwadomosc, ze ten, ktorego kochasz, zasypia codziennie obok innej. mozna zyc i czuc, ze twoja milosc jest tysiace kilomnetrow od domu. mozna tez wybaczyc zdrade...jesli sie bardzo chce. gdzies kiedys mądrze napisali: milość wszystko przetrzyma.
Viviane
Rozgrzewa się
 
Posty: 12
Dołączył(a): wtorek, 9 sty 2007, 19:46
Lokalizacja: z nie-z-tego-świata

Postprzez Flo » środa, 31 sty 2007, 13:22

odnosnie tematu

Czy mamy prawo oceniać osoby, które zdradzają, zostały zdradzone lub były tymi, z którymi zdradzano? Nie mam tu na myśli wypowiedzenia własnego zdania na temat zdrady, bo przecież każdy swój pogląd przedstawić może. Chodzi mi tylko o to, czy mamy prawo ostro krytykować takie osoby, zarzucać im co najgorsze i szufladkować do grupy tych, którym lojalność, uczciwość, szczerość jest obca. Czy nie znając życia tych osób, doswiadczeń, myśli, uczuć możemy patrzeć na nie stereotypowo i jednoznacznie? Czy zawsze jest tak, że ten, który zdradza jest warty jedynie naszej pogardy, zdradzany jest biedną, pokrzywdzoną ofiarą a ten, z którym zdradzano jest złą osobą rozbijającą małżeństwo i odbierającą ojca dzieciom? Czy może jednak zdarzają się sytuacje, w których brak dochowania wierności można wytłumaczyć? Może niekiedy ktoś zdradza, bo jest jedynie krytykowany i poniżany w związku, czuje się szalenie samotny, brakuje mu bliskości, ciepła, miłości, szacunku, docenienia przez współmałżonka. Ale pozostaje w małżeństwie ze względu na dzieci, rodzinę, wspólnie przeżyty czas... Może ten, który został zdradzony, przez długie lata pracował swoim zachowaniem nad tym, aby pchnąć swojego partnera w ramiona innej osoby...

Nie popieram zdrady. Absolutnie nie. Uważam, że związek dwojga ludzi jest dużym zobowiązaniem i należy uczynić wszystko, aby tym dwojgu było w nim dobrze, czuli się spełnieni, kochani, docenieni. Ale życie jest życiem, samo pisze scenariusze. I chociaż myślę, że w większości przypadków zdrada jest egoistycznym występkiem, mającym na celu jedynie odnalezienie seksualnej przyjemności oraz eksytujących, sekretnych przygód, to jednak jestem daleka od wydawania pochopnych sądów i opinii na temat osób, które nie dochowują wierności. Nie znam ich życia, doświadczeń i nie wiem co skłoniło ich do zdrady. Więc czy mam prawo oceniać? Może nie zawsze wszystko jest takie oczywiste, jak nam się wydaje.



zrodlo: http://magnetyzmserca.blog.onet.pl
Avatar użytkownika
Flo
Arcymistrz
 
Posty: 3981
Dołączył(a): czwartek, 2 lut 2006, 10:58
Lokalizacja: pod spodem
Gadu-Gadu: 0

Postprzez pifpaf » środa, 31 sty 2007, 13:37

kayanah napisał(a):Załóżmy: jestes mężatką/mężem od kulku/kilkunastu lat, macie dzieci, wspólny majątek, wspomnienia... jest wam dobrze, ale... nagle sie okazje, że jedno popełniło zdrade... obiecuje, że już nigdy wiecej tego nie zrobi.
Kochasz swoja drugą "połówke", kochasz dzieci... co robisz? Wbaczasz czy odchodzisz narażając dzieci na tragedie?

Każdy ma inne zdanie, każdy też może postapić inaczej, a tak naprawde dopiero podczas faktu dokonanego okazuje sie czy jesteśmy w stanie wybaczyć czy nie!


Też tak uważam, życie weryfikuje nasze podejście do problemu wtedy, kiedy sami musimy się z nim zmierzyć. I nigdy nie mówi się nigdy ... że nie zdradzę, lub nie wybaczę zdrady ... taka prawda.
pifpaf
Dyskutant
 
Posty: 167
Dołączył(a): wtorek, 12 gru 2006, 13:53

Postprzez moPar » środa, 31 sty 2007, 15:22

pod tym mozna sie podpisac... nie zdradzam nie zostalem zdradzony, w planach tez tego nie mam ale gdybym zostal zdradzony, w tedy byle nie pochopnie trzeba podjac decyzje co z tym dalej zrobic i czy druga osoba odzyska w moich oczach zaufanie jakie utracila...

pewnie bym wybaczyl bo serce miekkie a dupa twarda, czy jak to sie mawialo
moPar
Rozgrzewa się
 
Posty: 14
Dołączył(a): środa, 31 sty 2007, 14:34

Postprzez maxmad » niedziela, 18 lut 2007, 17:12

taaaaa.....
maxmad
Rozgrzewa się
 
Posty: 17
Dołączył(a): niedziela, 11 lut 2007, 21:13

Postprzez KONDZIORNO » niedziela, 18 lut 2007, 18:18

Hmmm... fajny i ciekawy temat.
Osobiście nigdy nie zdradziłem i nigdy zdradzony nie zostałem (przynajmniej nic o tym nie wiem :) )
W moim przekonaniu zdrada jest niewybaczalna jakiekolwiek zaistniałyby okoliczności.
Dla mojej kobiety chce być NUMERO UNO
Zdrada to koniec
KONDZIORNO
Rozgrzewa się
 
Posty: 20
Dołączył(a): środa, 14 lut 2007, 13:25

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do :: hydepark

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości