Pamiętam lekcje z panią Dyją, zawsze wszyscy mieli ból brzucha przed powtórzeniem wiadomości... Często pół klasy uciekało z powtórzenia, a potem p.Dyja wywoływała do odpowiedzi tych nie obecnych (których nie było na lekcji) i zadawała nieobecnym pytania. Oczywiście nie miał kto udzielić odpowiedzi i zawsze ironicznie mówiła: Co??!! Nie słyszę odpowiedzi na zadane pytanie, jedynka!!

Cała zestresowana reszta miała ubaw z niej.
Potem jak poszłam na studia i miałam historię Polski z pewną panią doktor, to stwierdziłam, że w porównaniu z nią Dyja była Aniołem

.
Fajnie teraz powspominać. To były moje najlepsze lata, najwięcej wspaniałych wspomnień wiąże się z tą szkołą. Niby na studiach miało zacząć się lepsze życie, ale tak się nie stało, z Kopernika mam najwięcej pięknych wspomnień, najwięcej przyjaźni się tam zawiązało. Zazdroszczę licealistom, którzy się tam uczą.