Miałem jechać jutro do Wrocka, a tu choroba przyszła.. i tak ze wszystkim.. nic się nie udaje
Ale czas jest jutro do 10:00, wiec może los się odwróci..
, ale jedzenie przywieźli, normalnie dupe urywa, mniami.. jestem najedzona, opita sokiem truskawkowym, ale muszę się ruszyć po fajki do sklepu, chyba, że wezmę od mamy, ale chowa je przede mną, szukaj Kama, szukaj, może będą pod komodą, a może pod łóżkiem 
ciekawe czy nadejdzie taki czas, że bede mogła określić sie ze stuprocentowa pewnościa, a może juz tak po prostu mam i nic sie nie zmieni? to bylaby porażka

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości