jeszcze jestem wczorajsza, niekontaktowa, rozmemłana i niemrawa, ale ogólnie nie jest źle fajny Sylwester, fajna zabawa, fajne drinki ( ) i miejsce...może troche krótko, ale co tam tak mi sie nic nie chce... a już pora powrócić do szarej rzeczywistości ...ale może jeszcze nie dziś
Nastrój nijaki taki...
Powrót do Piernikowa napawa mnie myślami "...jak to zrobić, żeby wszystko zrobić, a się nie narobić.." zobaczymy czy się uda... bo przecież zawsze są dwa uda "... albo się uda, albo się nie uda..."- ale oczywiście ja chcę, żeby się wszystko udało... i takim sposobem dostrzegamy, że "...tu jest pies pogrzebany..."