Żeby nikt mi nie zarzucił, że oglądam tylko podrzędne horrory i filmy, których nie rozumie nawet sam rezyser, wybrałam się na Casino Royale..no i ja nie rumiem tego angielskiego podejścia do sprawy, dwa razy odesłano nas z kwitkiem Sold out! Piłka nozna i Bond, James Bond, to jest to, co ich rusza... Ale do rzeczy.. No jasne ,że dobry, jeden z lepszych "późniejszych Bondów", jaki widziałam. Fabuła oczywiście z pogranicza zupełnego surrealizmu, ale to jest własnie najpiekniejsze w tego rodzaju filmach. Katastrofa? Kobiety.. coraz bardziej mdłe. Nie zgodze sie, że w tej serii James został przyparty do muru przez płec piekną.. to Halle Berry dała mu największy wycisk..
No i to sakramentalne : kocham cie... to tak jakby Gandalf zgolil brode, od razu mozna załozyc, że panienka nie jest tak do końca kryształowa, albo niedługo uda się na łono Abrahama... Czarne charaktery genialne, naprawde niesympatyczne.. Efekty: zwłaszcza scena pościgu po rusztowaniu, jak dla mnie bomba, szkoda,ze tego rodzaju sztuczki oglądamy juz niemal w każdym teledysku...

Muzyka: utwór przewodni nuciłam przez dwa dni, teraz nawet nie pamiętam melodii..
