Nieliczni wiedzą jak wygladaly moje pierwsze godziny za kolkiem, szczegolnie te uwagi dotyczące wjezdzania w dziury...
ale to kwestia przyzwyczajenia, wyczucia auta i oswojenia sie z mysla ze "ta maszyna jedzie tak jak ja jej kaze"
Mialam jedną stłuczke (ale to zanim zdalam egzamin
jechalam eLką i ijakis babol mi wjechal w tył bo nie zauwazyla jak sie zatrzymuje przed czerwonym swiatlem...
Mowi sie trudno) I raz wymusilam pierwszenstwo na swiatlach.. calkiem niechcaco.. po prostu nie zauwazylam jak samochod jechal.. ale nic sie nie stalo oprocz tego ze pan zaczal na mnie machac i mrugac swiatlam i pukac sie w czolo
Raz bylam swiadkiem jak kobieta.. no dobra, dziewczyna, zamiast jechac(bo miala pierwszenstwo) stanela sobie i poprawiala makijaz rownoczesnie rozmawiajac z pasazerka na widac bylo bardzo absorbujacy temat.. trąbnelam na nia bo ruch blokowala.. a pipa przeklnela siarczyscie pare razy i wymachiwala lapami az samochod jej prawie zgasl gdy odjezdzala... nawet przepraszam nie powie... zero kultury
najwiekszym problemem w "nie umieniu jezdzenia" samochodem jest brak znajomosci przepisow...
i generalnie kultury. I moim zdaniem kobiety potrafia jezdzic tak samo dobrze jak mezczyzni... ale chyba takich jednostek jest jeszcze stosunkowo malo... a co by facecikom nie schlebiac to powiem, ze oni tez tak rewelacyjnie nie jezdza... szczegolnie jak zobacza jakas piekna lasice za kierownica auta obok...
wtedy juz nie mysla o samochodzie i o przepisach... 


Wiem i mówię o tym... cóz taka prawda...

