Praca nauczyciela...

Tutaj można przeprowadzać ankiety na różne tematy.

Czy podniesienie głosu na ucznia, wstawienie do kąta (klasy młodsze) może być uważanie przez rodziców za przemoc w obec ucznia?

Tak.
8
9%
Nie.
75
84%
Nie mam zdania.
6
7%
 
Liczba głosów : 89

Postprzez Flo » poniedziałek, 30 paź 2006, 23:51

kiedys nauczyciele umieli trzymac dyscypline, moze dlatego jestesmy normalni a nie to co teraz dzicz
Avatar użytkownika
Flo
Arcymistrz
 
Posty: 3981
Dołączył(a): czwartek, 2 lut 2006, 10:58
Lokalizacja: pod spodem
Gadu-Gadu: 0

Postprzez Budyn » wtorek, 31 paź 2006, 15:52

kiedys byly inne czasy nauczyciel mogl za wiele pamietam do dzis jak po uszach pare razy dostalem za niezrobienie pracy domowej po kilku latach ten sam nauczyciel zostal dyscyplinarnie zwolniony zmienily sie przepisy i tak sie stalo według mnie oswiata powinna teraz wiecej zarabiac za prace w szczegolnych warunkach a nie wyzywac sie na dzieciach sa inne przecież sposoby
Avatar użytkownika
Budyn
V.I.P
 
Posty: 455
Dołączył(a): sobota, 19 lut 2005, 14:05
Lokalizacja: Grzybowo

Postprzez rysio » środa, 1 lis 2006, 14:07

Flo napisał(a):kiedys nauczyciele umieli trzymac dyscypline, moze dlatego jestesmy normalni a nie to co teraz dzicz

Sytuacja wygląda zgoła odwrotnie - to przez fakt, że kiedyś uczniowie byli normalni - nauczycielowi nie sprawiało trudności utrzymanie dyscypliny na lekcji.
Przez te szopki z reformą i powstanie gimnazjów popier[beeeep] się w głowach całemu pokoleniu. Dziś sytuacja bardzo powoli zaczyna wracać do normy - dzieciaki w gimnazjum - wiedząc z opowiadań jak jest w liceum - przykładają się do nauki i potem w liceum nie ma z nimi problemów ani wychowawczych ani dydaktycznych (niestety tylko z niektórymi).
Być może to właśnie przez to, że w gimnazjum praktycznie nie ma żadnej nauki - gówniarze wymyślają sobie dzikie zabawy - z nudy. Nie ma się co oszukiwać - system JEST chory.
rysio
Terminator
 
Posty: 726
Dołączył(a): niedziela, 2 paź 2005, 15:47

Postprzez Xardas » środa, 1 lis 2006, 15:25

Czy podniesienie głosu na ucznia, wstawienie do kąta (klasy młodsze) może być uważanie przez rodziców za przemoc w obec ucznia?


wydaje mi sie, ze nie. Nauczyciel musi jakos uspokoic unczniow, bo inaczej wejdą mu na głowe :)
Avatar użytkownika
Xardas
Coś tam napisał
 
Posty: 63
Dołączył(a): wtorek, 15 lut 2005, 15:02
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Hayes » środa, 1 lis 2006, 17:01

Tak naprawdę to nauczyciel ciągle może wiele, ale uczniowie mają wszystko gdzieś, żadne kary ich nie nauczą, dopóki rodzice nie wpoją im że to nauczyciel jest od tego żeby ich uczyć, a nie oni jego. ;/
Avatar użytkownika
Hayes
Dyskutant
 
Posty: 162
Dołączył(a): piątek, 3 lut 2006, 19:55
Lokalizacja: Starówka

Postprzez rysio » środa, 1 lis 2006, 18:30

Hayes napisał(a):Tak naprawdę to nauczyciel ciągle może wiele, ale uczniowie mają wszystko gdzieś, żadne kary ich nie nauczą, dopóki rodzice nie wpoją im że to nauczyciel jest od tego żeby ich uczyć, a nie oni jego. ;/

Jak i - dopóki rodzice nie zrozumieją, że to oni mają swoje dzieci wychowywać, a nie zrzucać to zadanie na nauczycieli.
rysio
Terminator
 
Posty: 726
Dołączył(a): niedziela, 2 paź 2005, 15:47

Postprzez GJPM » środa, 1 lis 2006, 23:13

qrczak napisał(a):Nie może być. Albo ja taki stary jestem, albo czasy się aż tak zmieniły. Za moich czasów nauczyciel budził jakiś tam respekt, byli też tacy którzy nie dawali sobie rady z uczniami, ale nikt ich nie wyzywał, nie wsadzał śmietnika na głowę.


Rodzice też kiedyś budzili respekt. Jeśli oni nie dają sobie rady z własnymi dziećmi, to dlaczego oczekiwać tego od nauczycieli, którzy dostają pod opiekę JUŻ WYCHOWANYCH i ukształtowanych ludzi. Cudów nie ma, a jeśli są, to rzadko. Nie można podchodzić do sprawy na zasadzie: "Masz tu moje dziecko i je teraz naprawiaj, a jak nie dasz rady, to szkoła jest zła i nauczyciel nie taki" Jeśli w domu podważa się autorytet nauczyciela, to jak oczekiwać, że dziecko będzie go szanować? Tak samo, jak nie szanuje rodziców i rówieśników.



qrczak napisał(a):Nie można doprowadzić do tego że uczeń ma większe prawa w szkole niż nauczyciel bo to w końcu nauczyciel ma wychowywać ucznia a nie na odwrót.


Uczeń raczej nie wychowa nauczyciela, może co najwyżej mu zepsuć trochę zdrowia.
A z prawami ucznia i nauczyciela - każdy wie jak jest. O te pierwsze najczęściej walczą roszczeniowi rodzice, szczególnie ci, którzy pokazują się w szkole dopiero, gdy sytuacja jest krytyczna. Szkoda, że tylko nieliczni współpracują... bo można wiele zdziałać.
GJPM
Nowicjusz
 
Posty: 9
Dołączył(a): piątek, 28 lip 2006, 10:29

Postprzez Suzy » piątek, 3 lis 2006, 16:49

...zapracowani rodzice nie zwracają uwagi na dzieci a one bzikują usilnie zabiegając o to aby być w centrum zainteresowania...
...kiedyś ktoś udał, że pierdnął na lekcji i już z hukiem lądował u dyrektorki - czym wywoływał "podziw" reszty klasy...teraz puszczanie bąków i bekanie nie robi już na nikim wrażenia, więc dzieciaki prześcigają się w szokowaniu rówieśników innymi metodami...
...oczywiście zgadzam się, że jest w tym wina rodziców ale w bardzo dużej mierze też nauczycieli!! bo bez względu na czasy, reformy i inne takie ta sama klasa i Ci samo uczniowie na jednej lekcji nie sprawiają kłopotów siedząc grzecznie jak w wojsku a na innych latają po klasie i wyprawiają cuda...
jak to wytłumaczyć ?
...uważam, że bez zdecydowanego wprowadzenia rygoru w szkole i umiejętnego dobierania nauczycieli sytuacji w szkole się nie naprawi...
...teraz nauczyciel tylko uczy, a niestety jeśli dzieci spędzają tam prawie cały dzień, nauczyciele powinni jednak uczyć też np. szacunku do osób starszych poprzez egzekwowanie niektórych zachowań...nikt więc nie przekona mnie, że słuszny jest pogląd aby rodzice sobie wychowywali a nauczyciele będą jedynie dzieciaki uczyć...bo przyzwalając na swobodę wobec siebie też dzieciaki UCZĄ - ale nie prawidłowych odruchów...
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez rysio » piątek, 3 lis 2006, 19:48

Aha - rodzice niech pracują i kupują swoim pociechom najnowsze cuda techniki i telefoniki wszystkomające i niech dają pociechom swoim uroczym jak najwyższe kieszonkowe, dzięki czemu te ich szkraby kochane już ich będą bezgranicznie kochać ( w rodziców owych mniemaniu) i zachowywać się w domach jak aniołki, bo przecież mają za to fizycznie namacalne i wymierne korzyści. W szkole zaś niech włażą durnemu belfrowi na głowę, i niech on się martwi - wtedy my, którzy wiemy przecież że nasze maleństwo jest najgrzeczniejszym bobasem na świecie, powiemy mu jak zacznie na nasze dziecko marudzić, że sobie zwyczajnie nie radzi i się do tej zacnej pracy nie nadaje.
Kukułki tak się zachowywują, tyle że wśród ptaków, pomijając fakt, że problem z definicji jest mniej skomplikowany, to pisklę dostajemy od małego i jest szansa je jeszcze wychować. W szkole - nauczyciel dostaje już zepsute do szpiku kości zgniłe jajo. Nauczyciele powinni wychowywać, co też zresztą z anielską cierpliwością robią rozprawiając na przerwach o niebezpiecznej sytuacji Anny W. i o tym, że dziewczynie grozi jedynka, i co też z tym teraz zrobić. A co Anna W. w tym czasie robi? Ugania się na przerwach za chłopakami ze starszej klasy - gówno ją obchodzą oceny, o które martwią się nauczyciele, których nota bene nazywa "nikomu niepotrzebnymi idiotami." Powinni i uwierz mi - starają się, ale jeśli miałbym wyznaczyć granicę stosunku odpowiedzialności za wychowanie dziecka to 60% musiałoby przypadać rodzicom, 20% nauczycielom, i 20% siłą rzeczy kolegom, telewizji i ulicy. Dziś jest tak, że 90% wychowania robi ulica, koledzy i telewizja, a pozostałe 10% nauczyciel, jeśli uda mu się "trafić," "przemówić" do ucznia. Rodzice chcieliby zmian i to jest zrozumiałe, bo tak jak jest - dobrze nie jest, ale oni chcieliby najpewniej by 100% roboty odwalił nauczyciel. A gdzie praca dydaktyczna? Nie byłoby czasu.

Mówisz, że u jednego nauczyciela klasa jest grzeczna a u innego rozwala zajęcia. A ja poproszę o wyjaśnienie dlaczego u tego samego nauczyciela jedna klasa to stado szatanów, a inna to normalne dzieciaki, które po prostu przyszły się uczyć?
rysio
Terminator
 
Posty: 726
Dołączył(a): niedziela, 2 paź 2005, 15:47

Postprzez GJPM » piątek, 3 lis 2006, 22:09

Suzy napisał(a):...teraz nauczyciel tylko uczy, a niestety jeśli dzieci spędzają tam prawie cały dzień, nauczyciele powinni jednak uczyć też np. szacunku do osób starszych poprzez egzekwowanie niektórych zachowań...nikt więc nie przekona mnie, że słuszny jest pogląd aby rodzice sobie wychowywali a nauczyciele będą jedynie dzieciaki uczyć...


Nigdy nie było tak, że nauczyciel tylko uczy. To oczywiste, i nikt tak do tego nie podchodzi.
Ludzie są różni, a nauczyciele to ludzie, jeden lepiej sobie radzi, inny gorzej. Tak samo jak jedni uczniowie radzą sobie słabiej z rówieśnikami niż inni. Ten sam nauczyciel radzi sobie różnie z różnymi uczniami, bo praca w szkole to ciągła interakcja z całym spektrum ludzkich charakterów.
Dlatego od jednych uczniów można egzekwować, od innych nie, bo nie rozumieją co to szacunek i kultura osobista.

Powiedz zatem Suzy, jak egzekwować "niektóre zachowania", jeśli uczeń ma gdzieś oceny, kuratorium nie współpracuje ze szkołą, a rodzice zażarcie bronią swych "niewinnych" dzieci, które min. wyżywają się na słabszych kolegach, uważając to za świetną zabawę??
Prawda jest taka: procedury zawodzą, bo zawodzą niektórzy rodzice.

Nie omieszkam też dodać, że szkoła to nie tylko uczniowie stwarzający problemy, ale masa fajnych dzieciaków, z których wyrosną wartościowi ludzie. niektórzy na prawdę potrafią pozytywnie zaskoczyć.
GJPM
Nowicjusz
 
Posty: 9
Dołączył(a): piątek, 28 lip 2006, 10:29

Postprzez K@sia » poniedziałek, 11 gru 2006, 22:28

Obecnie młodzież jest tak ordynarna i nieznośna że nie ma się co dziwić iż nauczyciele wychodzą z siebie i podnoszą głos....
Rodzice mający jakiekolwiek pretensje do nauczycieli powinni poobserwować z ukrytej kamery jak ich kochane aniołki :aniolek2: pokazują różki :twisted: na lekcjach....i dopiero potem oceniać pracę pedagogów i nauczycieli....
Avatar użytkownika
K@sia
Ważniak
 
Posty: 202
Dołączył(a): środa, 25 paź 2006, 23:20
Lokalizacja: z Zielonego Wzgórz@

Postprzez loisslane » wtorek, 12 gru 2006, 10:06

Prawdopodobnie narażę się wileu, choć nie jest moim celem obrażanie kogokolwiek. Ale uważam, ze do bycia nauczycielem trzeba się nadawać. Trzeba mieć silne nerwy i charakter, bo zapanowanie nad trzydziestoma dzieciakami to wyzwanie, olbrzymi stres i ciężka praca. Kiedy uczniowie zobaczą, ze nauczyciel jest słaby, juz po nim, wejda mu na glowe. Nauczyciel musi budzic respekt, napisalabym "szacunek", ale to chyba za duze slowo. A respektu nie budzi sie przemoca, karami itp, ale wlasnie sila charakteru. Pamietam moja podstawowoke: byla tam nauczycielka od malo waznego przedmiotu. krzyczala sporadycznie, pal raczej nie stawiala, ale na jej lekcjach byla cisza, porzadek i dyscyplina. Po prostu od poczatku pokazala, ze sie nas nie boi, byla pewna siebie, mowila zdecydowanym tonem, a pochwala z jej ust byla jak najwieksze wyroznienie.
A jacy ludzie zostaja nauczycielami? wybaczcie, ale widze to po znajomych absolwentach studiow. robia na studiach specjalizacje pedagogiczna (uprawniajaca do uczenia) "na wszelki wypadek", bo "jesli nie znajda porzadnej pracy, pojda do jakiejs szkoly". i laduja w szkolach, zapelniajac wakaty, czekajace na prawdziwych pedagow z zacieciem i odpowiednim charakterem. nauczyciele z przypadku, byle jacy, uczacy, bo innej pracy nie znalezli.
loisslane
 

Postprzez Bruno » wtorek, 12 gru 2006, 10:08

loisslane napisał(a): laduja w szkolach, zapelniajac wakaty, czekajace na prawdziwych pedagow z zacieciem i odpowiednim charakterem. nauczyciele z przypadku, byle jacy, uczacy, bo innej pracy nie znalezli.


Identycznie ma sie sprawa z tzw "dziennikarzami" :P
Avatar użytkownika
Bruno
Rycerz forum
 
Posty: 1034
Dołączył(a): wtorek, 3 cze 2003, 11:13
Lokalizacja: K-g
Gadu-Gadu: 0

Postprzez loisslane » wtorek, 12 gru 2006, 10:10

Bruno napisał(a):
loisslane napisał(a): laduja w szkolach, zapelniajac wakaty, czekajace na prawdziwych pedagow z zacieciem i odpowiednim charakterem. nauczyciele z przypadku, byle jacy, uczacy, bo innej pracy nie znalezli.


Identycznie ma sie sprawa z tzw "dziennikarzami" :P


a takze urzednikami, pracownikami spolecznymi, lekarzami, prawnikami... to smutne, ze zawodu, ktory ma olbrzymi wplyw na zycie innych osob, podejmuja sie przypadkowi ludzie
loisslane
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do :: ankiety

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości