przez Demurrer » wtorek, 31 paź 2006, 12:35
Zdrada - endorfiny, dopamina i takie tam.
Czasami człowiek daje się złapać. Sprzyjające okoliczności, czasem plus alkohol i bęc.
Wyobrażam sobie że mocne działanie chemii może być zniewalające dlatego nie chciałbym nikogo oceniać. Ale jednak tak, czy siak to świństwo i tyle. A jak chemia przestaje działać, tj,. organizm się przyzwyczaja, wówczas robi się naprawdę przykro. A potem jest płacz , co ja zrobiłem, a miałem tak szczęśliwy związek.... itd.
Nazywa się to też zawężonym strumieniem świadomości, ale z czasem mija i wtedy osoba zdradzona triumfuje i czasami wybacza, a czasami nie. Takie życie.