Peter Zelenka
Opowieści o zwyczajnym szaleństwie, czyli antologia najnowszej dramaturgii czeskiej. Główni bohaterowie Mucha i Piotr, mają problemy z znalezieniem dla siebie odpowiedniej kobiety. Rozmawiając ze sobą, jeden mówi:
"nie chodzi o to, ze opuszcza cię kobieta, ale o to, co Bóg stara ci sie pwiedzieć. Co to znaczy. Bóg mówi wprost. Dałem ci szansę, ale tyś wszystko zepsuł. Spadaj". Mucha, nie czekajac aż się zjawi ta idealna masturbuje sie z rurą od odkurzacza, rurą od zlewu, który się pewnego dnia zrywa i rani go mocno, ale nie chce iść do szpitala, bo obawia się , że będą się z niego śmiać, iż w tak prostacki sposób został zraniony w brzuch. Drugi zaś kocha kobietę, która odeszła od niego i jest z innym, aby ją odzyskać obciął jej włosy, by zagotować je w mleku, jednak okazało się, iż nie obciał włosów tej osobie co trzeba i zaczyna się kaszana. Piotr, ma też dogodną sytuacje z sąsiadami, płacą mu za to, iż kochają sie w jego domu, a on na to patrzy, Piootr twierdzi, ze to bardzo fajna praca. Innym razem szef wyznaje Piotrowi, iż lubi małych chłopców : "
mniej więcej między siódmym, a jedenastym rokiem życia. Fascynują mnie te ich małe, świeże, pokryte meszkiem tyłeczki..", na co Piotr odpowiada, że mu przykro i nie odejdzie z pracy. Ich (Muchy i Piotra) wieczne porażki są tak przerażajace, że aż śmieszne. Inne osoby, które występują w owym dramacie są równie mocno kopnięte, ale nie będę o nich pisała. Są tu przedstawione tak absurdalne sytuacje, że z zachwytem, napięciem mięśni, biciem serca czekałam na koniec historii. Jeden wielki kogiel mogiel, misz masz, itp..Ksiażka jest lekka, język prosty, ale ostry, czyta się ja z wielką przyjemnościa. Polecam, dla takich dramatów warto żyć
