mauritus napisał(a):BLAaa, w 2001 roku kładkę dostaliście w użyczenie od miasta, a wtedy u władzy było SLD.
Na jej remont ZPM wydał ok. 50 tys. złotych, co więcej, firma która ją remontowała robiła co chciała, TY jako dyrektor nie znałeś, nie miałeś zakresu robót dla wykonującej firmy remont, podpisywałeś z nią umowy.Roboty wykonano nieterminowo i bez gwarancji zawartych pisemnie w przypadku wadliwego wykonania.Niebawem kładka się zawaliła, kasa w plecy.
Masz czelność krytykować ul.Kresową ?
Zarówno w tym wcieleniu, jak i w poprzednich masz wybiórcza pamięć. Oto, w skrócie, historia kładki:
1. Na początku lat 90-tych Port Jachtowy miał najemcę, znaną kołobrzeską firmę żeglugową.
2. Ażeby zwiekszyć swoje obroty, firma ta wybudowała rzeczoną kładkę. Już wtedy były wątpliwości co do tej inwestycji, a zgłaszał je kapitan portu. Obiekt w KG przyjął sie.
3. W 1997 roku firma ta zalegała miastu c.a. 15 tys zł z tytułu czynszu.
4. Zarząd Miasta, a w zasadzie prezydent (wiadomo który) zdecydował, na wniosek tej firmy, że miasto przejmie kładkę w zamian za zaległy czynsz.
5. Pod koniec 1997r przetarg na najem kładki wygrał obecny najemca, znany i lubiany Wojtek D., chociaz nie oferował najwyższej kwoty. Protest złozył ówczesny członek Zarządu Miasta Bogdan Błaszczyk. Umowa została zawarta z naruszeniem ustawy o portach i przystaniach morskich. Nie muszę chyba mówić, kto się tam podpisał w imieniu miasta.
6. W 2000 r Miasto przekazało ZPM w uzytkowanie teren portu jachtowego (bez kładki).
7. W połowie 2001 roku na kładce zdażyl się wypadek - wczasowiczka złamała nogę, która wpadła jej w diurę. Stan kładki był fatalny w części nawierzchni, po której chodzili ludzie ( a czasami kilku durni jeździło samochodami!). Kobita dostała odszkodowanie, ok. 13 tys. zł.
8. Niedługo później, w Urzędzie Miejskim pojawił sie pomysł, żeby przekazać kładke ZPM, ku moim sprzeciwom (to nie jest infrastruktura portowa, ale ciag komunikacyjny).
9. W tym samym roku Rada Miejska podjela uchwałę, o przekazaniu kładki ZPM na kapitał zakładowy. H. Bieńkowski głosował za.
10. Po sesji wezwano mnie do UM celem podpisania umowy uzyczenia kładki, do czasu przygotowania aktu notarialnego. W umowie tej były zapisy mowiące o odpowiedzialności cywilnej ZPM. Polecono mi również jej wyremontowanie. Skarbnik Miasta Urszula Braun powiedziała wtedy, żebym zapomniał o jakims dofinansowaniu z miasta, bo ZPM za moich czasów miał sporą nadwyżkę finansową.
11. Kładka została wyremontowana za kwotę około 50 tys zł. Materiał - drewno impregnowane podcisnieniowo zakupilismy sami, po calkiem rozsądnej cenie w Sławoborzu. Prace były pilne, ze wzgledu na zbliżający się rok szkolny i zagrożenie dla młodzieży z Gimnazjum nr 1, która traktowała ten teren jak małpi gaj.
12. Przy przygotowaniu prac remontowych, okazało się, że Urząd Miasta nie dysponuje żadną dokumentacją techniczną kładki, a sama kładka nigdy nie została odebrana i dopuszczona do użytkowania przez właściwy organ (wtedy był to Urząd Morski). Remont siłą rzeczy stał się partyzantką. Załatwilismy, a w zasadzie Stachu Tomczak załatwił całą dokumentację.
13. Kto pamięta końcówke tamtego sezonu, to wie, że non stop lało, przez co prace się przedłużyły (na mokrym drewnie inspektor nadzoru nie pozwolił pracować). Jako władny odstapiłem od sankcji dla wykonawcy - miałem do tego pełne prawo. Nie jest prawdą, że nie znaliśmy zakresu remontu, skoro sami go zlecilismy.
13. Odmówiłem podpisania aktu notarialnego, co okazało się rok później słuszną decyzją.
Mam to głęboko w tyle, kto odpowiadał w 1997r za to, że Urząd Miasta nie przejął żadnej dokumentacji, a przez wiele lat kładka była typowym nielegałem. W połowie 2001r miałem zapewnić na niej bezpieczeństwo dla ludzi i to zrobiłem.