Jak zawsze kiedy mam katar- staje sie potworem...
Jestem marudna, niecierpliwa, rozmemłana ... smutna i płaczliwa....
Nienawidze takiego stanu... nic jednak nie poradze.. mam wrażenie, że wszystko jest przeciw mnie i jest mi źle..
W takich chwilch potrzeba mi tego... czego teraz nikt mi nie da..


jak wiec moze byc?

Szybki obiadek w domu i wybywam dalej... Na całyy dzień

Obiecuję sobie że znajdę to czego szukam...
a raczej poczekam trochę żeby moje przekonania się potwierdziły


Mam ochotę z kimś pogadać, wyjść z domu... po prostu posiedzieć na ławce przed blokiem...