...wreszcie doszłam do siebie... ... wczoraj chyba przesadziłam... ...ale najzabawniejsze, że przynajmniej odzyskałam głos... i już wiem co jest dobre na kompletnie chore gardło
eehhh... aż szkoda pisać... wszystko się burzy... marzenia upadają... nawet te do których dążyłam po trupach... te najważniejsze, z lat dziecięcych... coraz bardziej zaczynam się przekonywać o swojej beznadziejności... i dochodze do wniosku że nie mam już celu w życiu i nie mam do czego dążyć... Już teraz wiem że poniosę klęskę