Jeszcze wstawię jedną ledendę (specjalnie dla FiDo)
Najbardziej znaną legendą związaną z okolicą jest podanie związane z Kamieniem Katarzyny (Katrinenstein). Jest to głaz około dwumetrowej długości o dość regularnych kształtach leżący sobie od wieków nad Gościnką na południe od młyna. Można tam dotrzeć od strony drogi na Robuń - niedaleko Technikum należy skręcić w lewo. Legenda występuje w trzech wersjach znacznie różniących się od siebie:
Wersja 1. Katarzyna von Grabs była córką rycerza, którego zamek wznosił się między Mołtowem a Gościnem na wzgórzu nad Gościnką. Miała także brata, człowieka wesołego i żądnego uciech. Sama natomiast była pod przemożnym wpływem Kościoła, a po założeniu w Gościnie parafii zapragnęła zrobić dla niego coś wyjątkowego. Wszystko jednak wskazywało, że braciszek - a przy okazji dziedzic włości rodowych - nie za bardzo będzie się chciał się podzielić dobrami. Katarzyna zrobiła wtedy coś strasznego - skrytobójczo otruła brata. Czyn ten jednak wyszedł szybko na jaw, a sprawczyni została osądzona i skazana na śmierć przez tradycyjne łamanie kołem. Rodzice jednak wystąpili o nadzwyczajny akt łaski do samego papieża. Ten uznał, że u podstaw tego czynu stało dobro Kościoła i zmienił karę śmierci na ciężką pokutę - musiała m.in. odbyć pieszą pielgrzymkę do Grobu Chrystusa w Ziemii Świętej, a idąc, każdego dnia o określonej porze ma pełznąć na kolanach z kołem zawieszonym na ramieniu. Po wykonaniu pokuty, po latach Katarzyna wróciła do domu i poświęciła się działalności charytatywnej i z czasem zaczęto ją nazywać "świętą". Miejsce jej spoczynku ma upamiętniać ten wielki kamień.
Wersja 2. Tu Katarzyna jest bliżej nieokreśloną księżną czy panią, która zgładziła swoje dziecię. Czyn ten wyszedł na jaw, sprawczyni została oddana pod sąd. Dopatrzono się jakichś okoliczności łagodzących czy też było to - jakbyśmy dziś powiedzieli - "niedopełnienie obowiązków wychowawczych" i nie skazano Katarzyny na śmierć, jak to wówczas było w zwyczaju, lecz jako karę wyznaczono Katarzynie niesienie koła hańby na plac katowski. Znajdował się on właśnie przy wielkim kamieniu. Dodatkową karą było ufundowanie kościołowi malowidła odpowiednio upamiętniającego to wydarzenie. Z tej legendy wynikałoby, że Kamień Katarzyny był ongiś kamieniem, na którym dokonywano egzekucji.
Wersja 3. W tej wersji księżna Katarzyna jest kobietą nieszczęśliwą w małżeństwie i zakochuje się we własnym szwagrze. Gdy o tym dowiedział się prawowity małżonek, nakazał niewierną żonę ukarać łamaniem kołem. Kochanek upamiętnił miejsce kaźni kamiennym obeliskiem.
Należy tu wspomnieć też o innym głazie dość podobnej wielkości, leżącym sobie - jak na ironię - naprzeciw wzgórza, na którym ponoć wznosił się zamek rycerza von Grabs. Kamień ten jest doskonale widoczny po prawej stronie szosy Gościno - Mołtowo. Nie wiąże się z nim żadna legenda, ale jest za to często mylony z właściwym Kamieniem Katarzyny. Na dość stromo wznoszącym się nad Gościnką wzgórzu znajdowano podobno resztki jakichś bardzo starych budowli, może więc legenda ta jest echem rzeczywistych wydarzeń? Według innej hipotezy to może właśnie tu wznosił się klasztor joannitów, którzy byli właścicielami Gościna... Pobliskie Lubkowice przed wojną nazywały się Johannisberg, a więc Góra Świętego Jana - czyżby takie wezwanie nosił pierwszy kościół? Miejsce to jest bardzo malownicze - Gościnka płynie tworząc wręcz książkowe przykłady meandrów. Na stromym zboczu znajdują ujście podziemne wody tworząc kilka źródeł. Idąc wzdłuż rzeczki ma się wrażenie, że jest się gdzieś w górach, a nieuważny krok na błotnistej ścieżce grozi upadkiem z dobrych kilku metrów.
Jakby się ktoś pytał to wziąłem to ze stronki o Mołtowie - nie będę wklejać linków bo admin sie może wkurzyć

ale przez google kazdy znajdzie.