Długoimienny napisał(a):0wn4g3 napisał(a):Co tu prorokować? To fakt.
Wiesz, ja zamiast na opiniach znajomych opieram się na oficjalnych wynikach sprzedaży, czyli na tym, co przeszło przez kioski, a nie zostało rozdane lub coś tam jeszcze. GK leci w dół. Informacja lokalna jest tam jak grzyb w lesie bez deszczu. Widać naczelny zaczął wkładać do gazety teorię, której się nauczył w szkole. Owszem, GK jest liderem sprzedaży, ale bez przesady z drugiej strony, bo ja sobie zadaję pytanie, skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Owszem, zmieniono drukarnię, format, ale nie strukturę produkcji informacji. W ubiegłym roku czytałem, że wyrabiała 4000 egz. Ciekawe w którym mieście.![]()
Rzecz Kołobrzeska jeszcze długo nie będzie liderem kołobrzeskiego rynku. Halinka Szczepańska stosuje różne chwyty (ul. Ratuszowa, Latarnia morska - czytaj: pompowanie kasy z urzędu miasta), ale to pozwala tylko lekko korygować budżet wydawnictwa. Na rozdawaniu "Rzeczy" kasy się nie zrobi. Gazeta ładna, ambitna, może to i nowa jakość gazety lokalnej, ale z nosem w chmurach, jak to Halinka zawsze. Stąd też i zainteresowanie na poziomie dalekim od oczekiwań.
Kulisy. Papier nijaki, druk nijaki, teksty proste, zawsze afery, skandale, krew, etc. Jest to pierwszy dziennik kołobrzeski, po który od zawsze sięga większość polityków z rana. Regularnie kupują go firmy i instytucje, jak często słyszę, żeby zobaczyć, czy ktoś na nich czegoś nie nasmarował. Dziś widziałem w Biurze Rady Miejskiej Ryszarda Szufla, który ze stosu gazet wyciągnął "Kulisy" i pierwsze to rzut na felietony. To nie wyjątek.
Z "Kulisami" to jest trochę tak, jak z kompleksami prymusa: inni są lepsi, ale "popularni inaczej" (W. Bereś (1998) "Czwarta Władza"). Gdzie nie jestem, to pada pytanie, czy czytałeś, coś tam w "Kulisach" opisali. Rzadko kiedy cytuje się "Gazetę" czy "Rzecz". To samo w sądach, "Kulisy" są na pierwszym miejscu powoływania się, obrony lub oskarżeń.
Kulisy wychodzą 2 razy w tygodniu i trudno jest je porównać do tygodników: zakresu informacji, zakresu sprzedawalności. To jest już inna kategoria. Pomijam wydawanie "Kulis Koszalińskich". "Kulisy" są plugawe, to prawda. Ale powodują, że dulszczyzna wychodzi tu na całości. Jeden z prawicowych polityków tłumaczył się kiedyś przed kolegami, że "Kulis" nie czyta. A potem przychodzę do niego, a na biurku świeżutkie wydanie.![]()
W przypadku kołobrzeskiego rynku prasy czy w ogóle mediów lokalnych, wyciąganie wniosków koniunkturalnych powoduje, że ma się zakrzywiony obraz rzeczywistości. Jeśli 0wn4g3 chcesz porównać sprzedawalność lub dynamikę rynku, to zastosuj się do jakiejś metodologii (T. Goban-Klas (1999) Media i komuniowanie masowe s. 207 i n.). Zbadaj stosunek sprzedaży do nakładu, częstotliwości ukazywania, porównaj to z konkurencją w skali miesięcznej, kwartalnej i rocznej. Zbadaj preferencje czytelnictwa i wtedy wyciągaj wnioski w aspekcie historycznym i futurystycznym. A nie, a priori. Piszesz o reklamach, że są w "Kulisach" takie same. Skoro przynoszą zyski, co komu do tego?
Twój tekst o tym, że RK dogania GK, nie wiadomo fakt w czym, domyślam się, że w rzeczywistej sprzedaży, jest nieprawdziwy. Sprawdź.
To jest nie na temat i stanowczo za długie. Gdzie są moderatorzy? Śpią?

