http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3211316.html
"Wiceprezydent Inowrocławia wymusza haracze od firm, a kto nie zapłaci, to wynocha z miasta - tej treści informacje na forum internetowym zakończyły się śledztwem, po którym policja wkroczyła do domów anonimowych dotąd internautów i zarekwirowała im komputery.
Inowrocławska policja trzymała sprawę w najściślejszej tajemnicy, żeby nie spłoszyć internautów. Wszystko zaczęło się w styczniu, gdy na stronie inoonline.pl ukazała się seria komentarzy pod adresem wiceprezydenta Inowrocławia Jacka Olecha. - Właśnie podziękowałem za współpracę pewnej firmie transportowej, która notorycznie łamała przepisy. Ktoś wpadł w szał i zaczął mnie opluwać w sieci. Nie wytrzymałem - mówi Olech.
"Olech od rana jeździ po Inie samochodem. Zagląda do wszystkich firm i ściąga haracze. Po prostu bierze łapówy. Jak ktoś mu nie zapłaci, może się żegnać z miastem. Interesu już tu nie zrobi" - tej treści wpisy spowodowały, że wiceprezydent stwierdził, iż miarka się przebrała. - Uznałem, że w ten sposób zostałem poniżony i zniesławiony jako funkcjonariusz publiczny, co znacznie utrudnia mi pełnienie funkcji publicznej. W związku z tym wniosłem sprawę do prokuratury.
Prokuratura Rejonowa w Inowrocławiu zdecydowała wczoraj o przeszukaniu mieszkań dwóch mieszkańców Inowrocławia, podejrzewanych o wpisywanie się na forum. Zarekwirowano im komputery. Jedna z tych osób - jak udało nam się dowiedzieć nieoficjalnie - jest powiązana z inowrocławskimi mediami. - Najściślejsza tajemnica była potrzebna po to, by nic dziwnego nie przytrafiło się wpisom zachowanym na twardych dyskach komputerów - mówi Zdzisław Fejt, szef Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu.
- Rekwirowanie komputerów w podobnych sprawach jest normalną praktyką, choć nieczęsto spotykaną. Bo podobnych przypadków w całej Polsce jest niewiele. A w województwie kujawsko-pomorskim będzie to pierwsza tego typu sprawa - mówi Zbigniew Urbański z biura prasowego Komendy Głównej Policji w Warszawie.
Nie wyklucza się w najbliższych dniach rewizji w domach innych osób. Sprawa prowadzona jest z paragrafu 212 kodeksu karnego. Jeśli znajdzie się w sądzie, może zakończyć się grzywną lub nawet dwuletnim pozbawieniem wolności. - Nie jestem mściwy, ale w tym konkretnym przypadku nie spuszczę z tonu. Nie chodzi mi o zemstę na kimkolwiek, chodzi wyłącznie o dobre imię urzędu, jaki piastuję - zapowiada Olech. "

![cwaniak :]](./images/smilies/cwaniak.gif)
