skorpion napisał(a):Ja właśnie wróciłem z Antidotum. Chociaż raz natrafiłem na inna muzę niż zawsze. A i ta była beznadziejna. Naszczęście moje towarzystwo zniwelowało ta niedodogodność. Wcześniej na chwilę byliśmy w Poison.
Szkoda, że w Saxie był full ludzi i nie mogliśmy znaleźć miesjca.
"Poison?" przecież to nie istnieje. przecież kanapy w Poison były zupełnie inne
, a i klimat zmienił się z kwaśnego i ciężkiego na przyjazny i rozleniwiony.
tak na marginesie: czy saksofon lepszy jest od sjesty? to jest kwestia pod przedyskutowanie, ale jakikolwiek byłby wynik tej dyskusji - mam nadzieję, że wszystkie dzieciaki i dresiarze nadal będą uważać, że tak!


)




i nie powiem, z odpowiednia ekipa nawet po nieprzespanej nocy mozna miec swietne samopoczucie