Eureka napisał(a):Zadałem pytanie i oczekuję odpowiedzi, ale nie od Ciebie. BLAaa to bystry facet i sądzę, że poradzi sobie sam
z odpowiedzią lub wywinie się z tematu.
Chciałbym, żebyśmy sobie coś wytłumaczyli.
Nie jestem facetem, który w swoim życiu i pracy zawodowej ustrzegł się błędów. W tej kwestii nie różnię się od nikogo. Ba, mam nawet odwagę przyznać się do tego i wyciągnąć właściwe wnioski. Podobnie jak u większości ludzi, też marzy mi się, żeby cofnąć się w czasie, co dałoby mi możliwość zrobienia czegoś zupełnie inaczej. Ale jak wiecie, tak się nie da. Pantha rei..
Gargamelu, jeżeli masz czas i energię, żeby coś sprawdzać i wygrzebywać, to weź przejrzyj protokoły i sprawozdania z kontroli, które sam przeprowadziłem w Starostwie i jednostkach podległych. Zauważysz w nich, że nikogo nie piętnuję za popełnione błędy, a przecież bym mógł. Bo wychodzę z założenia, że kontrole są po to, żeby usprawniać funkcjonowanie czegoś, a nie żeby dowalać. Tego nauczyłem się (!) w ciągu ośmiu lat pracy w samorządach.
Wiem, że sprawę Zarządu Portu i wystąpienia pokontrolnego NIK co niektórzy będą mi wytykać jeszcze przez jakiś czas, a przy wyborach szczególnie, al. Przecież się nie pochlastam. Kiedyś wspomniałem, że uniemożliwiono mi bronić się. No teraz muszę w końcu wyjaśnić, na czym to polegało. Ustawa o NIK mówi, że kierownik kontrolowanej jednostki ma PRAWO do wniesienia zastrzeżeń do wystąpienia pokontrolnego (jeżeli kolegium NIK ich nie przyjmie, to można zaskarżyć wystąpienie do sądu!). Mnie jednak odwołano z funkcji zanim wystąpienie pokontrolne wyszło z NIK, a więc przestałem być kierownikiem jednostki, o którym mowa w ustawie, a w konsekwencji utraciłem prawo do czegokolwiek! HO!HO! do niedawna miał opis w swoim profilu, że zawsze trzeba wysłuchać drugiej strony. W tym przypadku druga strona (czyli ja), mogła się odwołać, ale przez okno. I tylko to mnie gryzie w tej całej sprawie. Nic więcej. Publicznie też nie recenzuję obecnego szefa ZPM, bo wiem z czym chłop się zderza w codziennej pracy.
Komunalizacja małych portów w 2000 r była przedsięwzięciem pionierskim. Jak trudne to jest, niech świadczy fakt, że po nas, Darłowie i Elblągu inne samorządy do tej pory nie zdecydowały się na ten krok. Same władze krajowe uczyły się tego na nas! Rozwiązania, które sam wymyślałem i wdrażałem są stosowane do dziś! Na przykład: skarb państwa ma obowiązek przekazać zarządom portów nieruchomości portowe, których jest właścicielem. Jest to proces żmudny i długotrwały, a zadania trzeba realizować. To ja wpadłem na pomysł, żeby te nieruchomości, do czasu fizycznego ich przekazania, oddawać ZPM-om w użyczenie, chociaż ma to ukrytą wadę prawną. Ale inaczej się nie dało. Pomijam sprawy wynikające z Kodeksu Cywilnego. Pierwszy w Polsce opisałem systemy zarządzania małymi portami w Polsce, a materiały z sympozjum, gdzie omówiłem tematykę trafiły do właściwych władz państwowych. Nie wspomnę o zaproszeniach do współpracy przy tworzeniu kolejnych aktów prawnych przez Sejm RP i min. Infrastruktury. Długo by opowiadać. Komuś musiało się podobać to, co robiliśmy bo dali mi dwa odznaczenia resortowe. Mam świadomość, że w całym tym bałaganie popełniałem błędy.
Może to i wygląda jak tłumaczenie się, ale od tamtych czasów nikt nie pokusił się o publiczną debatę ze mną na ten temat. Jedynie gdzieś pokątnie, czasami na forum ktoś mi wbije szpilę. Nie obrażam się, bo cenię sobie swobodę prezentowania poglądów. To jest ryzyko wkalkulowane w działalność publiczną.
Bławatku – nie chciałem Cię urazić wcześniejszym postem. Eureko – lepiej żeby moi następcy uczyli się na moich błędach, niż na swoich (pozdrawiam).
ps. sorry za długiego posta, ale to jest tmat, o którym mogę godzinami mówić