), ale wracajac do filmow:
na pierwszy ogien poszedl film "Guzikowcy" genialnego rezysera Petra Zelenki, czekalem na ten film dlugo i z spokojnie moge powiedziec ze Zelenka mnie nie zawiodl, masa absurdalnego humoru, co chwile sala parskala smiechem, ja sie kilka razy poplakalem ze smiechu, ale film jako calosc nie mial wcale pozytywnego wydzwieku
drugi film byl rowniez Zelenki "Rok Diabla" dokumentalizowana komedia o gwiezdzie czeskiej piosenki, takim ichniejszym Kaczmarskim tylko chyba bez takiego wydzwieku politycznego, Jaromirze Nohavicy (on sam zagral siebie) oraz zespole Cechmor, generalnie wszyscy w tym filmie grali samych siebie, byl naprawde bardzo dobry, czlowiek sie zastanawia czy wiecej bylo tam fikcji czy prawdy, fajna konwencja na film
trzecim filmem byla jaka glupkowata komedia z lat 70, tytulu nie pamietam, ale film niczym nie zaskoczyl, choc mimo ze byla juz3 w nocy to jednak nie zasnalem, wiec taki najgorszy nie byl
ostatni film to parodia filmow o detektywach osadzonych w 19 wieku "Adela jeszcze nie jadla kolacji", kicz, kicz, kicz, przypomina troche nasza Hydrozagadke tylko nie jest tak na sile robiony i bardzo przyjemnie sie go oglada

i polecam...
po przeczytaniu opisu, chyba sie zgorszyla 


