Fajny film wczoraj widziałem/am

Tutaj piszemy o filmie w szerokim znaczeniu tego słowa. Czyli o każdej jego odmianie. Jeżeli chcesz się podzielić wrażeniami lub masz ochotę napisać recenzję zrób to w tym miejscu. Jeżeli zajmujesz się filmem amatorsko to jest to dział dla Ciebie.

Postprzez cushu » wtorek, 23 sie 2005, 07:57

WZT napisał(a):ludzie wyluzjcie co jest????????

Prawo WZT, prawo :)
Jak głosi regulamin tego forum click:
Użytkownicy korzystający z forum zobowiązani są do przestrzegania panującego w Polsce prawa oraz
Należy przestrzegać obowiązującego w polsce prawa autorskiego. Wszelkie powielanie materiałów jest uznawane za plagiat i będzie on bezlitośnie tępiony. Jeśli użytkownik pragnie umieścić na forum fragment pracy innego internauty musi uzyskać od niego na to zgodę.

A ustawa o prawie autorskim (którą można znaleźć na wikisource) w art. 34 wyjaśnia jasno: Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej

No może nie jest to zbyt jasne :) wiec bardziej przystępnie o prawie cytatu można przeczytać w niewielkim poświęconym mu fragmencie w artykule Małgorzaty Pawełczyk dostępnym Tutaj gdzie ładnie jest napisane Warto podkreślić, że prawo, a nie utarta praktyka, określa zasady, na jakich wolno cytować.

No wiecie.. własność intelektualna... takie modne ostatnio słowo.. :)
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez Suzy » wtorek, 23 sie 2005, 09:15

cushu jestem pod wrażeniem szybkości Twojej interwencji.... i jak fenomenalnie przygotowałeś się do dyskusji... brawo :prosze:

... no cóż... jak to ktoś ostatnio powiedział "kiepskiej baletnicy to i gacie w dupie przeszkadzają" .... zdaje sie, że forum nie jest dla rozrywki tylko dla udowadniania kto jest tu elitą.... tyle na ten temat....

[ Dodano: 2005-08-23, 11:10 ]
chciałam tylko zaznaczyć, że szybko się uczę i tym razem w powyższej wypowiedzi skorzystałam z " o "..." takich znaczków" :lol:
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez cushu » wtorek, 23 sie 2005, 10:12

Suzy napisał(a):cushu jestem pod wrażeniem szybkości Twojej interwencji.... i jak fenomenalnie przygotowałeś się do dyskusji... brawo :prosze:

... no cóż... jak to ktoś ostatnio powiedział "kiepskiej baletnicy to i gacie w dupie przeszkadzają" .... zdaje sie, że forum nie jest dla rozrywki tylko dla udowadniania kto jest tu elitą.... tyle na ten temat....


nie gacie tylko majtki jeśli już. poza tym ten ktoś zwykł także mawiać "odwracanie kota ogonem grozi osikaniem"
Rozrywka - rozrywką, a podpisywanie się pod cudzymi słowami - plagiatem. Temat był wałkowany już kilka razy, czasem goręcej, a czasem chłodniej i pewnie jeszcze nie raz powróci za każdym razem gdy komuś z lenistwa nie bedzię się chciało podawać źródła.
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez Suzy » wtorek, 23 sie 2005, 12:19

cushu napisał(a):
Suzy napisał(a):cushu jestem pod wrażeniem szybkości Twojej interwencji.... i jak fenomenalnie przygotowałeś się do dyskusji... brawo :prosze:

... no cóż... jak to ktoś ostatnio powiedział "kiepskiej baletnicy to i gacie w dupie przeszkadzają" .... zdaje sie, że forum nie jest dla rozrywki tylko dla udowadniania kto jest tu elitą.... tyle na ten temat....


nie gacie tylko majtki jeśli już. poza tym ten ktoś zwykł także mawiać "odwracanie kota ogonem grozi osikaniem"
Rozrywka - rozrywką, a podpisywanie się pod cudzymi słowami - plagiatem. Temat był wałkowany już kilka razy, czasem goręcej, a czasem chłodniej i pewnie jeszcze nie raz powróci za każdym razem gdy komuś z lenistwa nie bedzię się chciało podawać źródła.


UWAGA kolejny cytat - "moje dodatki czy przemyślenia podaję na samym końcu, widocznie oddzielone i pisane innym jak można zauważyć stylem... zazwyczaj w dwóch lub trzech zdaniach... poprzedzone "moje przemyślenia" itd a w tym przypadku - "dla mnie - mój ukochany i najcieplejszy" " wiec nie wiem o jakim podpisywaniu się pod nie swoimi słowami mówisz ? ale nie wnikam... jak chce się uderzyć psa (analogia) kij zawsze sie znajdzie...

a tak tylko dodam na koniec , że myślałam, iż w tym temacie chodzi przede wszystkim o zachęcanie do filmów... a zdaję się, że jednak o prześciganie się w błyskotliwych recenzjach.... przemądrzając się przy tym i krytykując innych... no coż... stosunkowo "nowa" tu jestem... pewnie się nie znam.... dobrze mi ktoś kiedyś powiedział UWAGA cytat - "lepiej się nie wychylać za bardzo bo można dostać cegłówką z 10 piętra" ... to samo działa chyba na tym forum...
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez cushu » wtorek, 23 sie 2005, 12:57

Suzy, ehh szkoda gadać.. jak chcesz robić z siebie ofiare, to rób. Jak chcesz w ludziach doszukiwać się elit, to sie doszukuj. Spiskowe teorie też możesz wymyslać. Dla mnie oczywistym jest, że jeśli ktoś czyta twojego posta, to zakłada że słowa w nim zawarte są twoje. Nie wymagaj od ludzi, aby wiedzieli o wszystkim co napisałaś w przeszłości.

update: a tak poza tym to ugodowy jestem. przecież zamiast się sprzeczać możemy wprowadzić nowe zasady. 3 entery cytuje mame, 5 tate, 7 babcie, a przy 10 łącze się z zaświatami. Wszystko oczywiście odpowiednio stylizowane na płeć i mowe danego pokolenia. :lol:
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez ZAINTERESOWANA » wtorek, 23 sie 2005, 13:07

nie chce mi sie tego czytac ale patrząc na ilosc tekstu tu zawartego mysle ze nie zgadzam sie do konca z Twoja wypowiedzia...

HI-HOT: aleś walnął... :doh:
Avatar użytkownika
ZAINTERESOWANA
Mieszka tu
 
Posty: 956
Dołączył(a): czwartek, 24 lut 2005, 13:31
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Ged » wtorek, 23 sie 2005, 13:10

cushu napisał(a):ustawa o prawie autorskim (którą można znaleźć na wikisource) w art. 34 wyjaśnia jasno: Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości
[...]
Dla mnie oczywistym jest, że jeśli ktoś czyta twojego posta, to zakłada że słowa w nim zawarte są twoje.


Żabcie, posprawdzajcie swoje posty a pozniej wytykajcie ludziom brak zaznaczania źrodla tekstu. Nie tak dawno ktos przytaczal cytat z nagrod darwina bez okreslenia skad zaczerpnieto opis przypadku. A jesli sie nie myle to pomysł Nagrod Darwina jest prowadzony i publikowany, co idac Twoim, cushu, tokiem myslenia wymaga własciwego oznakowania. Isnt it?

itd, itp.

w głowach sie poprzewracało?
Ged
 

Postprzez cushu » wtorek, 23 sie 2005, 13:39

Ged napisał(a):co idac Twoim, cushu, tokiem myslenia wymaga własciwego oznakowania.


Mylisz mój tok myślenia z prawem obowiązującym w tym kraju. Nie wiem o jakim przypadku rozmawiamy (wnioskuje że moim), ale skoro piszesz, że "przytaczal cytat" to jednak widać było tam jakoś zaznaczone, że owe słowa nie należały do autora.
Avatar użytkownika
cushu
Terminator
 
Posty: 763
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:38

Postprzez keeper » wtorek, 23 sie 2005, 15:35

spokojnie, Ged pisze o moim przypadku. Nie podalam źródła ( uwaga, źródło-brat). Postawiłam jednak stosowne znaki, które ewidentnie oznaczały, że przytoczone słowa, nie sa moje. Wielu forumowiczów w tym temacie zwyczajnie wkleja linki, lub podaje źródło opisu bądź recenzji. Suzy podobno oddziela to w sposób wyraźny. Sposób wyraźny wygląda tak:

".. wielu ludzi uważa, że w miłości wszystko opiera się na przypadku, a związki uczuciowe - ich zawiązanie, trwanie i rozpad - zależą od przypadkowych spotkań, nieoczekiwanych odkryć i chwil prawdy. Opowieść Petera Howitta właśnie w przewrotny sposób wykorzystuje to twierdzenie, ukazując skomplikowany charakter współczesnych związków zmagających się z niewiernością, niepewnością i lękiem przed głębszym zaangażowaniem, a mimo to marzących o prawdziwej miłości na przekór wszystkim i wszystkiemu. Ten film sprawia, że uświadamiasz sobie, że jesteś śmiertelny, że ograniczają cię wybory, których dokonujesz. Na koniec dodam, ze to niezwykle ciepła opowieść o przeznaczeniu, wątpliwościach towrzyszących podejmowaniu ważnych decyzji i szukaniu sensu w tym, co dzieje się wokół nas....

dla mnie - mój ukochany i najcieplejszy film jaki widziałam... a do tego aktorzy pierwsza klasa... dzięki nim (Szkot, Irlandczyk, Angielka) film ma całkowicie inny klimat niż amerykańskie romanse.... przepełniony jest angileskim akcentem... irlandzkim piwem... i cytatami z Monthy Pythons ExclamationExclamation! (notabene mojego ulubionego) - rewelacja Prosze"

Pozwoliłam sobie kursywą zaznaczyć tekst, który mozna znaleźc na stronie film.onet. Jak widać ,po cytacie zaczynają się słowa własne autorki:" Na koniec dodam..", które od pozostałych nie wyróźniają się zdecydowanie, żeby nie powiedzieć, że wcale.

Uprzejmie zwróciłam tylko uwagę na ten szczegół i nakręciła sie prawdziwa spirala opluwania jadem.. Zalicze to jednak do kolejnego udanego melodramatu z dreszczykiem, który obejrzałam niemal na żywo i to bez naciskania "play'. ( z małymi przerwami na suchego rogala z pomidorową)
Avatar użytkownika
keeper
Rycerz forum
 
Posty: 1134
Dołączył(a): niedziela, 2 lis 2003, 13:04
Lokalizacja: Tamworth
Gadu-Gadu: 0

Postprzez OMAR » wtorek, 23 sie 2005, 16:06

Suzy napisał(a):
WZT napisał(a):Skoczylem ogloadac film pt. "Przypadkowa dziewczyna"
(...) co tu duzo mowic aby nie zepsoc zabawy tym ludziom co chca ogladac film.. no chyba ze powiedziec ze warto....

A wlasnie Suzy, (...) bylem ciekaw tego filmu (...)


WZT - jeśli lubisz sensacje to będzie Ci sie podobał... fajnie nakręcony i z wyjatkowo szybką akcją...

a odnośnie filmu który opisałeś Ty... to muszę go szerzej opisać, bo nie byłeś przekonywujący a to najpiękniejszy film jaki widziałam!!! oglądałam go już chyba z 10 razy....

"Sliding Doors" czyli "przypadkowa dziewczyna" (USA, 1998)
reż. i scenariusz - Peter Howitt
wyst.
Gwyneth Paltrow - Helen , John Hannah - James (szkot), John Lynch - Gerry(irlandczyk) , Jeanne Tripplehorn - Lydia

W życiu Helen, mieszkającej w Londynie specjalistki od reklamy, wszystko jest w najlepszym porządku. Ma ciekawą prace, którą wykonuje z prawdziwą pasją i mieszka z chłopakiem - wybijającym się powieściopisarzem. Do czasu... Pewnego dnia sprawy przybierają zaskakujący obrót, Helen nieoczekiwanie traci prace, a kiedy spieszy się, na stację metra by zdążyć na pociąg, jej życie nieoczekiwanie zaczyna biec dwoma torami. W pierwszej wersji Helen udaje się zdążyć na metro, w którym spotyka sympatycznego nieznajomego - Jamesa, który wpłynie na jej dalsze życie, zmieniając je diametralnie. W drugiej wersji Helen spóźnia się na metro, ulega niegroźnemu wypadkowi i trafia na pogotowie, przez co do domu trafia zdecydowanie później...

... wielu ludzi uważa, że w miłości wszystko opiera się na przypadku, a związki uczuciowe - ich zawiązanie, trwanie i rozpad - zależą od przypadkowych spotkań, nieoczekiwanych odkryć i chwil prawdy. Opowieść Petera Howitta właśnie w przewrotny sposób wykorzystuje to twierdzenie, ukazując skomplikowany charakter współczesnych związków zmagających się z niewiernością, niepewnością i lękiem przed głębszym zaangażowaniem, a mimo to marzących o prawdziwej miłości na przekór wszystkim i wszystkiemu. Ten film sprawia, że uświadamiasz sobie, że jesteś śmiertelny, że ograniczają cię wybory, których dokonujesz. Na koniec dodam, ze to niezwykle ciepła opowieść o przeznaczeniu, wątpliwościach towrzyszących podejmowaniu ważnych decyzji i szukaniu sensu w tym, co dzieje się wokół nas....

dla mnie - mój ukochany i najcieplejszy film jaki widziałam... a do tego aktorzy pierwsza klasa... dzięki nim (Szkot, Irlandczyk, Angielka) film ma całkowicie inny klimat niż amerykańskie romanse.... przepełniony jest angileskim akcentem... irlandzkim piwem... i cytatami z Monthy Pythons !!!!! (notabene mojego ulubionego) - rewelacja :prosze:




Ale błysk inteligencji, polotu i znajomości tematu :lol: :lol: CTRL-C I CTRL-V :brawo:
OMAR
 

Postprzez Suzy » wtorek, 23 sie 2005, 19:45

te idiotyczne personalne docinki na stronie filmowej są kompletnie nie na miejscu i już mnie znudziły... nie wiem nawet po jaką cholerę starałam się komukolwiek cokolwiek wytłumaczyć... proszę sobie spokojnie komentować i cytować dalej... mi akurat kompletnie zwisa i powiewa (na tym naszym kołobrzeskim wietrze) co szanowna keeper i znawca cushu o mnie i moich postach myślą... piszę dla osobistej rozrywki i do tego jak i co piszę nie potrzebuję na całe szczęście zgody ani poklasku w.w. postaci.... zresztą... a szkoda gadać... a już tym bardzie mojego cennego czasu...
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez keeper » wtorek, 23 sie 2005, 21:37

WZT, z mojej strony chill out. Chyba grzeczne zwrócenie komuś uwagi przestaje być modne i trzeba po prostu zjechac kogos od góry do dołu nie pozostawiając miejsca na dalszą pyskówkę. Chyba jednak pozostanę przy formach grzecznościowych.. a teraz wracajmy do szarej rzeczywistości. Ja sie będe wymądrzać dalej a cushu będzie znał sie na wszystkim.

Obejrzałam ostatnio "Meet the Fockers", czyli jak kto woli "Poznaj moich rodziców" -szczerze powiedziawszy, wolałabym ich nigdy nie poznawać, bo film jest nieudolną, do granic wytrzymałości widzów, beznadziejną kontynuacją komedii "Poznaj mojego tatę", na której musze przyznać, bawiłam się o wiele lepiej. Jak mniemam, założeniem było starcie na ekranie dwóch filmowych tytanów- Roberta De Niro i Dustina Hoffmana. Panowie, którzy do najmłodszych juz nie należą, rzeczywiście zagrali wręcz stetryczale pod względem umiejętności aktorskich. Niezapomniane ich role, które przeszły do historii kina, na tle "zwariowanej" komedii Jay`a Roach`a, są faktycznie odległą historią. Błyszczeć miała-chociaz ledwo sie mieniła- Barbra Streisand, którą zapewne wielu woli słuchac niż oglądac. Jak dla mnie Pani Streisand powinna zejśc z ekranu po rewelacyjnej roli w "Księciu Przypływów". Ten wyjatkowo nieudany koktail postaci ratuje Ben Stiller, ale to sie nie liczy, bo on zazwyczaj ratuje wszystkie amerykańskie komedie romantyczne nakręcone w latach 1998-2005. Film opatrzony hasłem:"Nieszczęścia chodzą parami"..okazuje się, że solo tez jest trudny do przełnięcia.

wiecej o filmie (chociaz po co)Nieszczęście
Avatar użytkownika
keeper
Rycerz forum
 
Posty: 1134
Dołączył(a): niedziela, 2 lis 2003, 13:04
Lokalizacja: Tamworth
Gadu-Gadu: 0

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do :: film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości