przez jurasek » poniedziałek, 27 cze 2005, 20:05
Kiedyś, nie tak dawno temu żył sobie pewien młody gość,
który lubił jeść kapustę z grochem. Oczywiście wiadomo jaka reakcja
następowała w jego organizmie, krótko po spożyciu owej skądinąd wyszukanej
potrawy. Pewnego dnia spotkał dziewczynę i się w niej zakochał, ze wzajemnością. Kiedy
zdecydowali się pobrać, młody człowiek uzmysłowił sobie że
nie może już więcej jeść grochu z kapustą, i będzie to jego poświęcenie za
znalezienie szczęścia osobistego. Po krótkim czasie ożenił się. Trzy miesiące minęły i młody człowiek powracając do domu z pracy, przechodził koło
restauracji. Nie mógł nie zauważyć pociągającego i miłego dla nosa zapachu
grochu z kapustą, aż zakręciło mu się w głowie, nie namyślając się długo wszedł
do knajpki i zamówił jeden za drugim aż trzy talerze swojego przysmaku,
wiedząc, że ma do domu jeszcze kawałek drogi, więc efekt tej potrawy powinien
zostawić na świeżym powietrzu. Oczywiście po drodze sobie wesoło
popier[beeeep], przybywając pod swoje drzwi całkiem bezpiecznie, że nic z
gazów już nie zostało w żołądku.
> Żona przywitała go od progu i wyglądała na podekscytowaną:
> - Kochanie mam dla ciebie niespodziankę, którą dostaniesz
przy obiedzie!
> Po czym zakręciła mu chusteczkę na głowie, i niewidzącego nic
pociągnęła do
> stołu. Musiał jej obiecać, że absolutnie nie będzie
podglądał, aż ona nie
> zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy żona już miała odsłonić mu
oczy, w tym
> samym momencie zadzwonił telefon. Mąż się ucieszył, bo nagle
poczuł że znowu
> ma ochotę na wypuszczenie następnego, żona jeszcze raz kazała
mu obiecać że
> nie będzie podglądał i poszła odebrać telefon, on wykorzystał
ten moment
> podniósł jedną nogę i z ulgą wydał odstrzał. Nie tylko, że
był on głośny ale
> również i śmierdział jak tuzin zgnitych jajek. Facet miał
problemy przez
> moment ze znalezieniem tchu, więc pomacał za serwetką i
rozdmuchał powietrze
> wokół siebie, po tym jednym poczuł się znacznie lepiej, ale
następny już
> czekał, nie zastanawiając się długo, mąż podniósł drugą nogę
i sruuuuu,
> następny wyleciał mu z hukiem. Tym razem był on jeszcze
bardziej śmierdzący,
> więc musiał się odwachlowywać rękami przez dobrą chwilę zanim
smród opuścił
> go. I znowu poczuł, że mu się zbiera, tym razem pierdnął tak
głośno, że było
> słychać pobrzękiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno
przywiędły. Cały
> czas przysłuchiwał się czy żona już kończy rozmowę i
dotrzymując
> przyrzeczenia nie podglądał co żona przygotowała mu na obiad.
Przez następne
> 10-ęć minut mąż podpierdywał sobie, a że smród był za każdym
razem okropny,
> więc musiał się odganiać od niego serwetką. Kiedy usłyszał że
żona odkłada
> słuchawkę szybko położył serwetkę na kolanach, uśmiechając
się z zadowolenia
> i udając niewinnego. Żona przepraszając, że tak długo musiał
czekać i
> upewniając się, że nie podglądał, zdjęła mu chusteczkę z oczu
i wykrzykneła
> radośnie: NIESPODZIANKA!!!
> Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczył stół zastawiony a
przy nim tuzin gości siedzących i czekających na rozpoczęcie imprezy
imieninowej.