
(dla mlodszego pokolenia tłumaczę ,że morowy, to odpowiednik dzisiejszego chill outu)
jeszcze tylko wysłucham niesamowitych opowieści mojej mamy, podrapię psa za uszkiem i wracam do "Obłędu" Krzysztonia.
.
pastor napisał(a):
Nastroj wyciszajacy, te migreny mnie kiedys zabija...ale za to jaka kolacje zrobilem, godzine ja jadlem ehhh![]()
![]()
![]()

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości