przez kurczaczek » poniedziałek, 18 lip 2005, 13:56
Budowałam wierzę z kart, byłam juz u samej góry kiedy przewróciła się jedna karta u podstawy. Cała wierza runęła.
Taki mam nastrój. Nic mi się nie klei w łapkach. Ruina!
Nastrój bardzo dobry Właśnie wróciłam ze szpitala i jestem niesamowicie zmęczona,ale jakos tak w środku sie ciesze Izba przyjęć to niczego sobie oddział
Humor mam, nową kurtkę (bo starą mi złodzieje z wieszaka buchneli) mam, znajomi na jeden dzień wpadli, brat z bratową też..hmm mąż pojechał zepchnąć kinematografię światową na lepsze tory.. jest git.