jadą tu po to żeby wypocząć, nie żeby się męczyć z każdym kontaktem z tubylcami, mają kasę, więc tubylcy muszą się do nich dopasować, bo jak się nie dopasują, to niemiaszek pójdzie do tego sprzedawcy, fryzjera, czy usługodawcy, z którym będzie się mógł bez przeszkód dogadać... a że sie panoszą.. to powinno nas tylko cieszyć, powiedzmy sobie szczerze - kołobrzeg jest uzależniony od niemieckich krucjat, gdyby nie tuziny autobusów wiozących nam tysiące euro każdego tygodnia, to tyle aptek, supermarketów, restauracji, domów wczasowych, sklepów i sklepików przeróżnego autoramentu nie miałoby w tym mieście racji bytu...
osobiście nie znam nikogo, kogo przynajmniej jeden członek rodziny nie jest zaangażowany w turystyczny biznes, czyli wszelkie usługi dla przyjeżdżających tu kasiastych niemców. siedzimy w tym po uszy. gdyby nagle przestali przyjeżdżać, to dopiero bylibyśmy w opałach!
a Polacy, którzy jeżdżą do niemiec... dlaczego z kolei ci nie wywołują w mieszkających tam ludziach potrzeby nauczenia się naszego języka? otóż dlatego, że jadąc tam, Polacy nie chcą wypoczywać, tylko zasuwać na polach czy w fabrykach, i jadą tam prosząc o zatrudnienie ich na czarno, więc to im właśnie zależy a nie Niemcom... zwykła sprawa. więc uczyć się! - UCZYĆ!!!!!!!!!