Odnoszę wrażenie, że prof. Bartoszewski był gdzies na urlopie, bez telefonu.
Bo gdyby był na miejscu, to pewnie wpłynąłby na naszych "dyplomatołków", żeby najpierw pomyśleli, a potem deklarowali sie w naszym imieniu.
Nie chcę być złym prorokiem, ale mam przeczucie, że spokojnie tam nie będzie.

.