halo, kolezanko. rozmawiamy tylko o pianinie

nikt tu nie mowi: sto zajec na raz

moze akurat nie pianino, bo wydaje mi sie, ze to bedzie dla niego za wysoka poprzeczka.
moj chrzesniak (lat 7) do niedawna chodzil przez rok na tance i karate. zajecia dwa razy w tygodniu, czas na zabawe tez znajdywal. teraz zrezygnowal z tancow (szkoda, dobrze mu szlo - wygral jakis konkurs

), wolal sie skoncentrowac na karate. moze pozniej znajdzie sobie cos innego rozszerzajac sobie tym samym horyzonty. wiec dlaczego od razu kultura wyzsza?
co do drugiego akapitu telko, znam wielu ludzi, ktorzy nie posiadaja zadnych pasji. nie wiedza co w zyciu robic, jesli juz sie za cos wezma uznaja, ze to nie to. mysle, ze wina czesto lezy w niewlasciwym wychowaniu