pan Gosiewski nawet fizycznie przypomina metaforę polityka jako krokodyla: takie małe rączki do roboty, a taaaaka wielka gęba do nakarmienia...
mnie już przestało cokolwiek zaskakiwać, od jakiegoś czasu widać że zamiast rozbijania "układów", mamy tutaj po prostu tworze nie własnego na zasadzie "no chłopaki tera my"
