nastrój wyborny...tylko masakra z tymi funduszami...
niby fajne te całe "święta" tylko szkoda, ze potem dwa miesiące nie mogę dojść do siebie


a dzien zaczal sie cudownie: upuscilam sobie na glowe jego telefon.. powod jest tak irracjonalny,ze nic juz nie powiem 

, w mgnieniu oka wróciło wszystko, czas lutego (i nie tylko).. wyłączyłam szybko i schowałam. Dostałam trzy życiowe kopy, dupe mam już spuchniętą. Teraz, gdy wyczuje, że szykuje się kolejny zamach na moją dupe, będę strzelać nabojami, bo jak to się kiedyś krzyczało: "ja się ciebie nie boje, bo mam w dupie naboje"
, no bo ile można? dojdzie do tego, ze siadać nie będę mogła
, ale mam nadzieje, że teraz to się zmieni
.. dobrze, a teraz czas skończyć poranne posiedzenie i wziąć się do nauki 
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości