Dla mnie... to tu miejsca by zabrakło..
Lubie pewne czynności i nawyki-przyzwyczajenia z tendencja do zamienianie ich w obseję..
Ich brak powoduje nerwowe zachowanie, focha.. i ucieczke w ciszy z domu albo słuchawki na uszy i nie ma mnie... bo generalnie wiem, że to moooja wina.. więc po co komuś psuć krew z powodu własnych natręctw?
- rano
°wstawiam wode w drodze do łazienki
°łazienka
°kawa+ twarozek
°łazienka
°makijaż
Niektórym nie wolno ruszać, przestawiać, zmieniać różnych moich rzeczy- zamieniam sie w potwora...
Kilka razy sprawdzam, czy wyłączyłam gaz..
Zamykam drzwi i sprawdzam, czy zamknęłam nerwowo sprawdzajac , czy mam klucz, choćbym miała go w rękach.
Komórka...

nie może być ode mnie dalej niż 1 m

chodze z nia wszędzie..
Na smutki.. wcinam śledzie..
Zapalam w pokoju świeczki-vaniliowe.. ich brak mnie irytuje..
Jak kogos nie lubie- nie ukrywam tego- nigdy.. i ten ktoś wie, co czuje, jesli lubie.. też wie.. aaa.. jak coś wiecej.. oddam, poświęcę wszystko..
To nie jest dobre.. przysparza wrogów...
Rannny.. starczy, bo jak zaczynam myslec o tym temacie.. to przestaje sie lubić
Żartuje... lubie sie własnie ze wszystkimi przywarami.
I nie chce sie zmienic.. jestem ideałem..
