Rano musiałam się zerwać na "upuszczenie" krwi (aaaależ ja tego nie lubię! taka dziewusia przede mną była bardziej dzielna niż ja, wstydzior chyba), potem zakupki (to akurat lubię bardzo
), śniadanko, a potem "spadła" mi powieka... Ja normalnie cały dzień przespałam! Ale chyba musiałam nadrobić tydzień wstawania kiedy nawet ptaki jeszcze spały
Teraz porobię dobre rzeczy w kuchni i w ogóle spędzę wieczór pracowicie
o!
Ale nastrój mam dobry, aż sama się dziwię...


Że coś złego się dzieje
Pół dnia przesiedziałam na uczelni, wynudziłam się niemiłosiernie... a jutro powtórka
bo zamiast przed snem walnąć lekką komedię, to my coś ciężkiego zarzuciłyśmy
Nic to... i tak już chyba gorszych snów mieć nie mogę... śni mi się najgorszy z możliwych koszmarów

, a z drugiej <o dziwo> mam ochotę sobie poczytać z zaciszu pokoiku....


