Moim zdaniem te urzędy nie spełniają żadnej pozytywnej roli. To pracujący tam ludzi powinni mi pomóc szukać pracy a nie ja mam się dopraszać, żeby mi coś łaskawie powiedziano w przerwie między kawą a zakąską.
I wiem, że z definicji pupy są tylko pośrednikiem między pracodawcą o bezrobotnym. Ale to co tam się dzieje to kpina. Ludzie śa zarejetrowani po 2 lata i w tym czasie nie dostali żadnej oferty pracy
Toż to kpina jakaś... Pracujące tam urzędniczki tylko kawę pić otrafią. A jak się o coś spytać to może coś odburkną a może nie... Szkoda słow na tą żenadę... Siedzą piją kawę i awet nie ppomogą w niczym petentowi. Tylko listę podpisać i won...nie przeszkadzać bo kawa stygnie...
Pupy są tylko po to, żeby paru znajomkom po znajomości pracę załatwić w tymże pupie...i żadnej innej ciekawej roli nie spełniają...
A co Wy o tym sądzicie drodzy forumowicze

