Tak wiec wysłuchałam obu stron i muszę przyznać, ze chwilami rozśmieszała mnie argumentacja pana W. Adama.
Mówił on, że chce żeby szkoły były jak najdalej od polityki etc. i dlatego nie pozwolił na prawybory, a kilka zdań dalej uznał, ze szkoły powinny same je zorganizować, ale lepiej, bo z prezentacją kandydatów, programów. Jego niekonsekwencje zresztą zauwazył też dziennikarz (chyba R. Dziemba to był?).
Pozatym w trosce o nie zafałszowanie wyniku wyborczego stwierdzał, że prawybory nie powinny sie odbywać w II LO, jeśli dyrektor jest jednocześnie kandydatem, bo bedzie sie promował.
Jeśli sama byłabym uczniem szkoły, której dyrektor kandyduje w wyborach, to wkurzyłabym sie gdyby pozbawiono mnie prawa wyrażenia swojego zdania poprzez głosowanie z tego powodu. Przecież to nie znaczy, ze obligatoryjnie miałabym na tego kandydata głosować.
Może wogóle wszyscy kandydaci powinni do dnia wyborów pójśc na urlopy, bo przecież pokazujac sie w pracy robia sobie darmową kampanię wsród napotykanych tam ludzi

Jeśli pan Adam tak bardzo troszczy sie o dobro uczniów moze powinien czasem spojrzeć z ich perspektywy na sprawę. Z perspektywy biurka nie zawsze widać, ze robi sie wiecej szkody niż pożytku swoją decyzją.
Pozatym przed prawyborami wiekszość uczniów nie miała pojecia kto organizował prawybory (nie było nidzie umieszczonego logo, ani organizatorów), a w tej chwili zrobiono dwóm organizacjom sporą reklamę, bo w perspektywie czasu nieważne co mówią, ważne, zeby mówili
