Nastroju nie mam wcale.... Powinien byc imprezowy- jest nijaki... Jakos nie moge sie dziś pozbierać .... Nic mi sie nie chce i jakoś tak mi strrasznie nijako......
Spać? Hmmm.. niezły pomysł...ale skład imprezowy sie powiększył o dwie sztuki kobitek.....trzeba jedną z dziećmi przywieść do dziadków..... ,zostawić dzieci, zawieść do domu ,coby sie wypindrzyła, przywieść ,odstawić autko i na balet..... Nie ma czasu na spanko..... a szkoda.... jakoś wciąż nic mi sie nie chce.... Co z tym nastrojem? Ktoś go porwał, uwięził i czeka na okup, czy jak?
Jak dobrze zobaczyć brata po 3 miesiącach... Tym bardziej że przywiózł osobę towarzyszącą ze sobą... Rodzinna idylla trwa czyli nastrój jest imprezowy... Jednak niestety czeka mnie czas nauki przed początkiem tygodnia... Szykuję wojsko do walki...
"w mojej glowie wojna mysli niespokojnych.."
Nie moge zebrac mysli, rozchwiana, niezdecydowana, bylo juz tak dobrze..
No, ale przeciez jest dobrze...nie, nie jest dobrze
Dramatyzowanie? Zblazowanie? A moze kiepski okres?