Rysio: nie zapominaj, ze zyjemy w dobie postmodernizmu,
po pierwsze - nie zapominajmy o tamacie - nie zajmujemy się dysputami na temat tego kto jest artystą, tylko mieliśmy rozmawiać o dżezie ;)
ze zyjemy w dobie postmodernizmu, u ktorego podstawy lezy twierdzenie, ze wszystko juz bylo i nic nowego nie mozna stworzyc, dlatego wykorzystujemy to, co juz stworzone. Z takiego punktu widzenia, ludzie ktorzy sampluja stare nagrania, robia z tego muzyczny kolaz, sa artystami, ktorzy w pelni oddaja kulturowy charakter naszych czasow.
nie sądzę że wszystko już było, dziedziny sztuki i nauki przeplatają się miedzy sobą (weźmy einsteina i prace powstałe przez wywołany jego odkryciami popłoch w duszach ludzkości - antyutopie i inne, które wyrażają niepewność jutra, niepewność wczoraj, niepewność wszystkiego.)
choćby w dziedzinie badań nad ludzkim mózgiem jesteśmy jeszcze daleko w polu, nie mówiąc o badaniach nad istotą ludzkiego UMYSŁU, który jest pzrecież motorem wszelkiej tworczości.
Co do improwizacji, to nie zapominaj ze improwizacja jazzowa, nie wiele z improwizacja ma wspolnego. Z improwizacja, jako czyms spontanicznym. Sluchacz to tak odbiera, ale wszystko co slyszymy jest dokladnie wyliczone.
w\g mnie to nie jest prawda, nic nie jest wyliczone, jazz jako moim zdaniem najwyższy poziom muzycznego wtajemniczenia, wykorzystuje przede wszystkim improwizację w jej najczystszej formie, czasami w kawałkach "wyliczony," jak piszesz, jest fragment, kilka dzwięków, zagrywka, lub riff, a na jej temat muzycy urządzają niesamowite wariacje (jak fenomelannie pokazane jest, jeśli widziałeś, w filmie milosa formana - gdy mozart zasłyszawszy jedna zwrotke kompozycji salieriego siada do jakiegoś klawesynu i zaczyna zmieniać, ulepszać, dodawać własne dźwięki, bawiąc się muzyką) czego dowodem są przecież słynne jam sessions - muzycy wogóle się nie znają a grają razem zupełnie nową nie słyszaną dotąd przez żadnego z nich muzykę - wpływają na siebie nawzajem. wypluwając z siebie dźwięki wywołane wpływem chwili a nie zapisane na karteluszku partytury. co zaplanowane - jazzem nie jest - takie formy to współczesna muzyka symfoniczna - patrz krzysztof penderecki, czy henryk mikołaj górecki...
Oczywiscie nie uwazam, ze Skalpel to Jazz, ale nie odbieralbym im miana artystow, ani mozliwosci improwizacji, zwlaszcza ze to jedyni Polacy wydajacy w Ninjatune, co swiadczy o ich poziomie jesli zobaczyc, jacy inni artysci tam wydaja.
i ja nie odbieram im miana artystów, bo jednak mimo że sami nie grają, a tylko puszczają innych wytwory, to tworzą coś prawie nowego (to tak jak z odsmażanymi pierogami czy ziemniaczkami - są przecież fantastyczne), ale nie są to dżezmeni
co do ninja tune, to cenię tę wytwórnię, najbardziej panów coldcut, ale to jednak kilka kroków od jazzu...