hm... dzis trza by sie cos pouczyc wreszcie... ale nie bardzo mi sie chce
no bo jak ma sie chciec, skoro mam ciekawsze rzeczy do zrobienia
w dodatku nie wyspalam sie dzis, przez kolezanke, ktora w niedziele rano wpadla na genialny pomysl robienia kotletow i molestowala je tluczkiem przez kilkanascie minut, yhhh.

oczywiscie potem juz nie zasnelam
ale nic to, juz nie marudze. za oknem ladna pogoda, i co najwazniejsze - wlasciciel wreszcie potraktowal serio nasze narzekania i zaczal grzac... ale jak! - ze az sie rozpluwam z goraca (pierwszy raz)

....
ogolnie wiec - jest dobrze
