Długoimienny napisał(a):Matematycznie tak. W polityce jest trochę inaczej. Możesz być nikim, aby zostać wielkim z wielką władzą. Możesz być w mniejszości, żeby mieć większość i blokować władzę przed decyzjami. Możesz być zwyczajnym urzędnikiem, aby sprawować kontrolę nad całym miastem. Max Weber mawiał o takiej hiperrelacji jako odwrotnie proporcjonalnej wobec ligitymizacji społecznej dla polityki sprawowanej władzy przez większość będącą w mniejszości. Najlepszym przykładem są rządy w tych systemach politycznych, gdzie nie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. Rządy PC na początku lat 90-tych to ciekawy przykład. Jeszcze lepszy, to przykład rządu Buzka, który nie miał większości, ale posiadał poparcie posłów UW. Tak teraz może być w rządzie PiS-u, który bez większości w sejmie będzie miał większość w głosowaniach, którą zapewni PO.
Sytuacja jest identyczna w Radzie Miasta w Kołobrzegu, gdzie rządzi koalicja mniejszościowa. Na 21 głosów Centroprawica ma 9. Opozycja to 6 radnych SLD plus 6 radnych niezależnych. Ale pomimo to, mniejszość potrafi stworzyć rządy większościowe, choć opozycja może postawić ograniczone wotum zaufania, które na przykład pod postacią przegłosowania wniosków w sprawie Adabaru widzieliśmy na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Jednak nie są to „czyste” przykłady.
W przypadku Buzka, rząd przez większość czasu i w większości spraw miał większość parlamentarną, tyle że nieformalną. UW głosowała jak rząd i AWS i tylko formalnie nie był w koalicji. Czyli faktyczna większość była. Lepszym przykładem jest końcówka rządów Millera i rząd Belki. Tu PSL po wyjściu z koalicji naprawdę było w opozycji. Stan taki trwał tylko ze względu na wprowadzenie w Polsce systemu quasi-kanclerskiego i wspominanego już konstruktywnego wotum nieufności.
W przypadku natomiast rady miasta też sytuacja jest specyficzna, ze względu na bezpośredni wybór prezydenta. Gdyby radni mogli odwołać prezydenta i powołać kogoś na jego miejsce, to na pewno znalazłaby się konkretna większość i konkretna kolacja. A tak każdy sobie kiwa jak lubi. Ponadto kwestia komisji rewizyjnej i adabaru nie jest dobrym przykładem, bo akurat, co do takich kontrowersji to nie powinna obowiązywać zasada głosowania koalicyjnego (w przypadku sumienia i ewentualnych nadużyć nie powinno być w demokracji obowiązku głosowania zgodnie z dyscypliną klubową). Lepszym wiec przykładem jest udzielenie absolutorium, bo to już kwestia czysto koalicyjna.


POCHWAŁA 