
) i Grey.
Olga napisał(a):Havana Nights: Dirty Dancing
Mając w pamięci wersję z 1987 roku (niezapomniana Jennifer Grey i rewelacyjny Patrick Swayze) zasiadałam do tego filmu nastawiona na coś kiepskiego. Przyznaję - nie było tak źle. Film ogląda sie dobrze .... ciekawy, kolorowy, energiczny .... świetna muzyka i porywający taniec ... niby wszystko jest ok ale .....
Brakowało mi klimatu Dirty Dancing, spójności, tego oczekiwania "co oni zaprezentują na końcu na parkiecie". Główni bohaterowie nie przekonali mnie tak jak udało się to zrobić ich poprzednikom. Romola Garai i Diego Luna wypadli bardzo dobrze jednak brakowało im tej klasy i charyzmy którą mieli Swayze (miło było zobaczyc go także w tej wersji) i Grey.
Film oceniam jako dobry i warty obejrzenia. W sam raz na letni wieczór.
Pod względem muzyki i tańca bardzo mi sie podobał.
Pod względem klimatu i zaangazowania w losy bohaterów ... "jedynka" wygrywa bezsprzecznie.
To prawda, że muzyka oddaje idealny klimat. Miło się go ogląda.. Jak dla mnie film świetny 
Druga część oprócz muzyki i "tańca" niestety nie jest tak dobra. Obejrzałam go jeden raz i to wystarczy...


keeper napisał(a):slonkokg napisał(a):"Klątwa"Kuźwa, straszniejszy niz "Ring". Mojego męża ręka była mocno scisnieta przez moją [bezwarunkowo]. Masakra. I ten odglos - brrrrrrrr
milusi prawda.. ?:wink:
a wlasciwie to w ogole nie straszny... okropnie schematyczny.. ale to tylko moje zdanie 
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości