niesamowicie nastrojowa noc....
deszcz brzęczący o szyby...
zimny wiatr we włosach dolatujący zza uchylonego okna...
unoszący się dym z mojego papierosa...
głos mojej kochanej Morcheeby roztaczający się w pokoju ...
uwielbiam takie wieczory....
ale... uciekam spać....
bo mój pluszowy misiek którego wciągam z półki do łóżka w takie noce zaczyna się niecierpliwić....