Fajny film wczoraj widziałem/am

Tutaj piszemy o filmie w szerokim znaczeniu tego słowa. Czyli o każdej jego odmianie. Jeżeli chcesz się podzielić wrażeniami lub masz ochotę napisać recenzję zrób to w tym miejscu. Jeżeli zajmujesz się filmem amatorsko to jest to dział dla Ciebie.

Postprzez keeper » poniedziałek, 1 sie 2005, 21:34

Ludzie z nudów robia dziwne rzeczy, ludzie dla ludzi, którzy sie nudzą też robią dziwne rzeczy. To, co zrobił reżyser Jorg Buttgereit dla swoich wielbicieli jakoś trudno sklasyfikować. Dziwne, chore, straszne, maniakalne, niepotrzebne? Mowa o "NEKRomantiku". Film ,owszem, obejrzałam, bo mój rumuński guru reżyser filmów porno powiedział kiedyś: patrz i niekoniecznie się ucz. A, że niekoniecznie, to ostatnio moje ulubione słowo na literę "n", to zobaczyłam to dzieło, które od soboty jest dla mnie najgorszą chałą na literę "n". Film Jorga pokazuje tak skrajne obrazy, że nic dziwnego, że pamiętamy je długo i wracają do nas w najmniej chcianych momentach (np. na balkonie w słoneczny poranek podczas śniadania). To miało byc połączenie nekrofilii z romantyzmem. Główny bohater cierpi szukając spełnienia. Hmm..niee, to widz cierpi szukając pilota od telewizora. Totalne dno i dwa metry mułu..Tylko głupi człowiek sie nudzi. Mądry potrafi zorganizowac sobie czas.
Avatar użytkownika
keeper
Rycerz forum
 
Posty: 1134
Dołączył(a): niedziela, 2 lis 2003, 13:04
Lokalizacja: Tamworth
Gadu-Gadu: 0

Postprzez Suzy » poniedziałek, 1 sie 2005, 22:04

keeper napisał(a): (...) Tylko głupi człowiek sie nudzi. Mądry potrafi zorganizowac sobie czas.


a więc pokierowałam się pewnym mądrym stwierdzeniem i aby się nie nudzić zasiadłam do "Exils" - "wygnańców".... (Francja 2004r)

reżyseria i scenariusz
Tony Gatlif
zdjęcia
Céline Bozon

występują :
Romain Duris - Zano
Lubna Azabal - Naima

(FF Cannes 2004 - nagroda za reżyserię )

Pewnego dnia Zano składa swojej ukochanej Naimie szaloną propozycję - wspólny wyjazd do Algieru. Czeka ich niezwykła podróż przez Francję i Hiszpanię do ojczyzny, którą ich rodzice musieli opuścić dawno temu. Zagubiona pośród pułapek emigracyjnego życia para bohaterów bez wahania wyrusza w drogę, a ich jedyny bagaż stanowi muzyka. Nim podejmą decyzję o przekroczeniu Atlantyku, zachłyśnięci wolnością poddają się zmysłowej atmosferze Andaluzji.
W krainie przypadkowych spotkań, głośnego techno i muzyki flamenco Zano i Naima cofają się w czasie do chwil wygnania. Z nadzieją, że na końcu podróży uda im się dowiedzieć czegoś o sobie i znaleźć swoje miejsce w świecie...

film emanujący oryginalną muzyką... pięknymi widokami surowej przyrody... i smutny... przytłaczające poczucie wyobcowania bohaterów udziela sie w czasie projekcji... natomiast wypowiedziane , niemal nie zauważone słowa - "jestem obca wszędzie, gdzie pójdę" (Naima) są chyba kwintesencją tej opowieści...

muszę przyznać, że mimo, iż film mi sie podobał spodziewałam się jednak mimo wszystko większej uczty zmysłowej ...

polecam dla tych nudzących się ... choć nie wiem czy nie zanudzą się jeszcze bardziej... gdyż ja przez 1,30 min. oczekiwałam na to "coś" i jak zobaczyłam literki końcowe przestałam czekać...
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez Olcia » wtorek, 2 sie 2005, 00:27

ojjj troche sie tego nazbierało.. :P

Batman początek - nastawiona byłam dosyć sceptycznie na ten film, ale nie rozczarowałam sie, choć twórcy zamiast na efekty przeznaczyli więcej 'czasu' na dialogi itp [w końcu coś nowego ;)]... ehh... polecam :twisted:

Skazani na Shawshank - to chyba wszyscy oglądali ale co tam.. :P /młody bankier zostaje skazany na kare podwójnego dorzywocia za zabicie swojej żony i jej kochanka. dostaje sie do więzienia i zapoznaje sie z więźniami i zaprzyjaźnia sie z nimi oraz.. ze strażnikami i 'szefem' więzienia... film całkiem dobry, w pewnym momencie aż ściska serce... :P

Przyzwoity przestępca - grupa irlandczyków a na jej czele Michael Lynch [K. Specy] planuje skok swojego życia, aby wszyscy ich zapamiętali na wieki wieków :twisted: ciekawy.

Gwiezdne wojny - kolejna część, ale znów nie wiem która :lol: ... [znów wylądowałam u koleżanki i czekając na nią oglądałam GW z jej bratem, który wszystkie dialogi zna na pamięć... :shock: ]

Boski żigolo - no cóż... tu już mogłam sie nieźle pośmiać.. :P /pewiem koleś opiekuje sie domem żigolaka[?] który musiał wyjechać... niestety pech chce, że nasz bohater niszczy mu mieszkanie i w dodatku akwarium.. w kilka dni musi zdobyć ok 6,5 tys. dolarów i postanawia... wyręczyć gospodarza z jego 'obowiązków'... ciągle umawia się z różnymi kobietami aż natrafia na 'tę jedyną' w której sie zaraz zakochuje... /jak najbardziej polecam :twisted:
Avatar użytkownika
Olcia
Rycerz forum
 
Posty: 1077
Dołączył(a): środa, 8 gru 2004, 15:57

Postprzez Ged » wtorek, 2 sie 2005, 20:21

...jest taki film...

Stosunkowo głośno przetoczył się ostatnio przez media.. W naszym kinie predzej doczekamy sie remontu niż jego projekcji (obym się mylił)..

Opowieść poznajemy troche jak w filmie 11:14- z perspektywy wielu bohaterów głownych, kazda postac przywlaszcza sobie w całosci nasza uwage w czasie motywu, ktory o niej opowiada..

Historia snuje sie, ludzie losy przeplatają, narasta napiecie..

To film o rasizmie. O samotnosci. O ludziach.
ładunek emocjonalny jaki w sobie niesie stawia go w mojej ocenie w pierwszym szeregu, gdzie tuż za nim stoją tak wazne filmy jak Lost in translation, czy ostatnio - Closer.

Polecam obejrzec go w skupieniu, niekoniecznie samemu- to, co sie dzieje na ekranie bedzie w Was szukac jakiegos ujscia.

Zresztą... ocena mówi sama za siebie...
Nie marnujcie czasu na czytanie recenzji, po prostu obejrzyjcie film:

Crash - Miasto Gniewu
Ged
 

Postprzez Suzy » wtorek, 2 sie 2005, 21:26

Ged napisał(a):...jest taki film...
(...)
ładunek emocjonalny jaki w sobie niesie stawia go w mojej ocenie w pierwszym szeregu, gdzie tuż za nim stoją tak wazne filmy jak Lost in translation, czy ostatnio - Closer. (...)


oba filmy na mnie także zrobiły duże wrażenie... trafiły do mojego kanonu "nastrojowych hitów" już dziś ściągam więc sobie także proponowany przez Ciebie "crash"...
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez Olga » wtorek, 2 sie 2005, 23:30

Wuthering Heights (Wichrowe Wzgórza) (1992)

Adaptacja znanej powieści Emily Bronte z 1847 roku. Akcja filmu toczy się w Thrushcross Grange, w okolicy nazywanej Wichrowymi Wzgórzami. Młody Heathcliff wychowuje się w bogatej rodzinie, przez którą został adoptowany. Wkrótce zakochuje się w Cathy - córce swych przybranych rodziców. Pewnego dnia dziewczyna poznaje Edgara Lintona, który oczarowuje ją swoją elegancją i nienagannymi manierami. Kiedy Heathcliff dowiaduje się, że Edgar poprosił jego ukochaną o rękę, ucieka z Wichrowych Wzgórz. Wraca po trzech latach nieobecności jako bogaty człowiek z silnym postanowieniem zemsty na rodzinie Lintonów...
opis z filmweb

Powrót do klasyki. Wspaniała rola Juliette Binoche i przede wszystkim rewelacyjny Ralph Fiennes jako Heathcliff.
Ten film jest moją wielką miłością, podobnie jak książka. Zawsze budził i nadal budzi we mnie wspaniałe emocje. Trudno jest napisać recenzję. Wichrowe Wzgórza to niesamowita, piękna i zarazem przerażająca historia o miłości, nienawiści, namiętności, bólu i brutalnej zemście. Każdy musi ten film obejrzeć przynajmniej raz w życiu.
100 minut rewelacyjnego kina pełnego emocji. Kostiumowy melodramat, który wciąga, urzeka, fascynuje ....
Moja ocena? Brak jakiejkolwiek skali.
Avatar użytkownika
Olga
Rycerz forum
 
Posty: 1182
Dołączył(a): wtorek, 18 sty 2005, 18:56
Lokalizacja: Kołobrzeg/Toruń
Gadu-Gadu: 8558082

Postprzez cichy » czwartek, 4 sie 2005, 22:53

Człowiek pies
na temat tytulu nie bede sie wypowiadal...a film, no coz dla fanow Jeta Lee, pewnie fajny. walki w stylu "100 na 1" + watki psychologiczne = bardzo dziwne polaczenie i malo komu sie spodoba. Ogladalo mi sie jednak calkiem milo (moze dlatego, ze lubie sceny walki z Jetem Lee), ale jakos tak bez emocji. Wlasciwie to typowy film akcji....nic specjalnego
Avatar użytkownika
cichy
Rycerz forum
 
Posty: 1115
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 12:01
Lokalizacja: nibylandia
Gadu-Gadu: 2025499

Postprzez SAVARY » piątek, 5 sie 2005, 00:09

Oglądałem dzisiaj "Madagaskar" - myślałem, że to słabizna, ale bardzo mi się podobał :D Uśmiałem sie strasznie :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Avatar użytkownika
SAVARY
Terminator
 
Posty: 683
Dołączył(a): niedziela, 13 lut 2005, 12:31
Lokalizacja: Kołobrzeg

Postprzez Agunia » piątek, 5 sie 2005, 22:02

ostatnio obejrzałam "wojnę światów" .....
to dopiero komedia :lol:
nie chciało mi się wierzyć, że ten ilm wyreżyserował Spielberg....
z pewną osobą zastanawialiśmy się, czy ten film miał jakieś przesłanie i zgodnie doszliśmy do kompletnie pokręconego wniosku... uwaga na pantofelki :lol:
Avatar użytkownika
Agunia
Mieszka tu
 
Posty: 945
Dołączył(a): sobota, 25 wrz 2004, 23:29
Lokalizacja: z wariatkowa
Gadu-Gadu: 4081021

Postprzez Olga » piątek, 5 sie 2005, 23:26

Agunia napisał(a):ostatnio obejrzałam "wojnę światów" .....
to dopiero komedia :lol:
nie chciało mi się wierzyć, że ten ilm wyreżyserował Spielberg....
z pewną osobą zastanawialiśmy się, czy ten film miał jakieś przesłanie i zgodnie doszliśmy do kompletnie pokręconego wniosku... uwaga na pantofelki :lol:


Gdyby nie ten komentarz, którym Morgan Freeman kończy "Wojnę Światów" to 50% ludzi wogóle nie zrozumiałoby tego zakończenia :lol: ... nie wpadliby na pomysł, że to chodziło o bakterie :lol: taka prawda. A przesłanie jest dość ... istotne i zastanawiające. No ale to w końcu nie był pomysł Spielberga. On tylko zekranizował książkę :)

W oglądaniu filmów mam przerwę :shock: Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że staram się nabrać przekonania do filmu "Saw" i nie mogę :|
Avatar użytkownika
Olga
Rycerz forum
 
Posty: 1182
Dołączył(a): wtorek, 18 sty 2005, 18:56
Lokalizacja: Kołobrzeg/Toruń
Gadu-Gadu: 8558082

Postprzez aramis » sobota, 6 sie 2005, 22:16

Ława przysięgłych - z G.Hackmanem - ciekawe
Symetria - przereklamowane jak dla mnie
Tożsamość Bourna - nie zaspałem :)
aramis
Bywalec
 
Posty: 25
Dołączył(a): piątek, 19 wrz 2003, 14:04
Lokalizacja: inąd

Postprzez Suzy » niedziela, 7 sie 2005, 00:06

"2046"
reżyseria i scenariusz - Wong Kar-Wai (Chiny / Francja / Niemcy / Hong Kong 2004r)
występują
Tony Leung Chow Mo-Wan
Gong Li Su Li-Zhen
Takuya Kimura Tak
Faye Wong Wang Jing Wen

nagrody
Europejskie Nagrody Filmowe 2004 - najlepszy filmu nieeuropejski
FF Golden Horse 2004 - najlepsza scenografia i najlepsza muzyka
MFF Valladolid 2004 - nagroda FIPRESCI
Nagrody Krytyków Filmowych Hong Kongu 2004 - najlepszy aktor (Tony Leung), najlepsza aktorka (Zhang Ziyi)

Tytuł filmu odnosi się do numeru hotelowego pokoju, w którym spotykali się bohaterowie spragieni miłości, a także do niezwykłego pociągu, który kursuje między teraźniejszością a przyszłością. Opowiada historię pisarza, któremu zdawało mu się, że pisał o przyszłości, lecz tak naprawdę chodziło o przeszłość. W jego powieści tajemniczy pociąg, co jakiś czas odjeżdżał do roku 2046. Wszyscy, którzy się tam wybierali robili to z jednego powodu... chcieli odzyskać utracone wspomnienia.

2046 to skąpana w niezwykłym świetle, pełna zmysłowości i melancholii opowieść o ludziach którzy zakochują się i odkochują zawsze za wcześnie lub trochę za późno. Jak w każdym filmie Kar-Waia najważniejsze są tu niuanse, niedopowiedzenia, gra gestów i spojrzeń. To niezwykle klimatyczny film.

szczerze polecam... szczególnie tym nieszczęśnikom którzy mieli pecha by pokochać kogoś za późno lub za wcześnie...
Avatar użytkownika
Suzy
Gwiazdor
 
Posty: 1814
Dołączył(a): wtorek, 26 paź 2004, 17:57
Lokalizacja: :: mało istotne ::

Postprzez Agunia » niedziela, 7 sie 2005, 09:48

wczoraj z nudów po raz pierwszy obejrzałam sama horror (nienawidzę horrorów :? )...
"siła strachu" z Robertem Deniro
ujdzie.... ale jakoś zbytnio się nie przestraszyłam...na mnie mocno oddziałowują filmy grozy, więc to chyba nie był do końca horror... :|
Avatar użytkownika
Agunia
Mieszka tu
 
Posty: 945
Dołączył(a): sobota, 25 wrz 2004, 23:29
Lokalizacja: z wariatkowa
Gadu-Gadu: 4081021

Postprzez kawon » niedziela, 7 sie 2005, 11:34

Mr. and Mrs. Smith - znudził mnie, okropnie monotonny

Sin City - bardzo bardzo dobry, ale ogromna wiekszosc przyjemnosci ogladania tego filmu to klimat, fabula jest raczej taka sobie, wiec chyba nie ma sensu krecic 2giej czesci.. zobaczymy co z nia bedze :)

Miasto Boga
- świetny, z gatunku takich co lubie, z jednej strony opowiedziany z lekkim dystansem, z drugiej absurdalno-straszny, miejscami przerazajacy, ale nie przytlaczajacy... poprostu miodzio :P

Człowiek bez przeszłości - wielkie zaangażowanie aktorów w role, niektórzy wręcz szarżowali :P

American History X - rzadko filmy mną wstrząsają... ten wstrząsnął. POLECAM
kawon
Dyskutant
 
Posty: 181
Dołączył(a): poniedziałek, 2 cze 2003, 16:18

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do :: film

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości