zmęczona, senna....
po wczorajszym wieczorze jest mi wstyd.... i do tego 50% szans na wyjazd.... heh... ale jakoś to będzie.... będzie lepiej..... musi być....
pomiedzy zwyklymi-niezwyklymi dniami, zdarzaja sie chwile, minuty, godziny przemyslen, z ktorych nie wynika nic konkretnego, albo raczej ktore powoduja kolejny kolowrot mysli i tak w kolko. ale tak poza tym, nowe doswiadczenia wiele ucza, wiec mimo wszystko - na nic nie narzekam. jeszcze nie... jeszcze trwa moj czas na "łapanie życia". NO TO... CARPE DIEM.
Wyrzucił mnie z roboty ten zakręcony cap
powiedział mi, że piję - przynoszę dużo strat.
Mówiłem mu : "człowieku, kłopoty wielkie mam
rzuciła mnie kobieta - zostałem teraz sam"
Prosiłem go - szefuniu, to już ostatni dzień!
tak bardzo ją kochałem, że nie śpię i nie jem.
A on mi na to - synu, tu kapitalizm jest
na twoje miejsce - pięciu - paszoł ty won i cześć!